Czy tak powinien wyglądać kurs nurkowania jaskiniowego?

Czy tak powinien wyglądać kurs na nurka jaskiniowego?
Lewy korytarz w browarze Piast w Sobótce

Plan był taki, że każda grupa miała dopłynąć do końca swego korytarza i wrócić. Dwóch kursantów i jeden nurek jaskiniowy na poziomie PJ1 rozpoczęli nurkowanie w prawym korytarzu browaru. Płynący jako pierwszy Kursant2 miał zestaw butlowy (twinset), NurekPJ1 pośrodku był na obiegu zamkniętym na jednostce Hammerhead, drugi Kursant3 płynął na końcu w konfiguracji bocznej (sidemount) i miał przymocowaną na kasku kamerę GoPro, którą nagrywał nurkowanie.

 

Na nagranym przez Kursanta3 filmie widać, że woda mocno się zmąciła, w efekcie czego nurkowie stracili kontakt wzrokowy i pogubili się. Prawy korytarz ma około 100-120 metrów długości, na końcu jest drugie wyjście. Właśnie tam – wg relacji uczestników – czekał po wynurzeniu Kursant3 (ten z kamerą). Dopiero na koniec nurkowania odnalazł go Instruktor2. Pozostali, NurekPJ1 i Kursant2 pływali błądząc po dwóch korytarzach (tak przynajmniej wynikało z rozmów po zakończeniu nurkowań). Po około 45 minutach od rozpoczęcia nurkowania ostatni kursanci pojawili się na powierzchni.


 

Przebieg nurkowania kursowego w browarze „Piast” w Sobótce

Dokładny opis nurkowania przesłany przez jednego z uczestników kursu (Kursant1).

 

Czy tak powinien wyglądać kurs na nurka jaskiniowego?
Przebieg nurkowania kursowego w browarze „Piast” w Sobótce

My (Kursant1 i Instruktor2) rozpoczęliśmy nurkowanie w miejscu oznaczonym na szkicu literą A chwilę po zejściu pod wodę pierwszej trzyosobowej grupy. Ja (Kursant1) płynąłem lewym korytarzem w zestawie butlowym (twinset) 2x12l a Instruktor2 za mną w obiegu zamkniętym (częściowo garażowej konstrukcji). Odległość między nami zwiększała się coraz bardziej na skutek różnicy w prędkości płynięcia, w około 1/3 długości korytarza kontakt wzrokowy się urwał, dalej płynąłem sam.

 

We wcześniejszych kursach inni instruktorzy symulowali nieraz zasłabnięcie, omdlenie aby sprawdzić moją reakcję i czujność, więc myślałem, że to część scenariusza i chodzi o sprawdzenie jak sobie poradzę w pojedynkę.

 

Przez cały czas widoczność była dobra – 5 do 10 metrów, poręczówka była po lewej stronie. Dotarłem na koniec 100-metrowego korytarza (B), gdy zawróciłem widoczność spadła do pół metra, może mniej, woda była zmącona, nie widziałem ścian, nie widziałem poręczówki, straciłem orientację kierunku, w snopie światła widziałem tylko wzbity osad.

Nikogo ze mną nie było. W tej chwili uświadomiłem sobie powagę sytuacji. Psychika zareagowała mocnym skupieniem, przypomniałem sobie gdzie ostatnio była poręczówka i tam się skierowałem. Gdy ujrzałem ścianę z bardzo bliska, zacząłem po niej schodzić w dół i znalazłem linę, wzdłuż niej zacząłem powrót.

 

Czy tak powinien wyglądać kurs na nurka jaskiniowego?
Skrzyżowanie w lewym korytarzu w browarze Piast w Sobótce

Za chwilę dopłynąłem do rozgałęzienia (C), od głównej poręczówki odchodziła boczna pod kątem 90º. Znów pojawiła się niepewność; skręcać czy nie? Skręciłem i był to błąd, coś mi nie pasowało, korytarz wydawał się za ciasny, wycofałem się i niepewnie płynąłem dalej wzdłuż poręczówki – jak się później okazało – głównej. Po chwili znalazłem na poręczówce strzałkę kierunkową co mnie upewniło, że płynę w dobrym kierunku.

 

Widoczność powoli się poprawiała, zauważyłem nurka płynącego w moją stronę, był to Kursant2, który rozpoczął nurkowanie w prawym korytarzu. Świecił mi w twarz aby zobaczyć kogo spotkał. W końcu dotarłem z nim do wyjścia.

 

Atmosfera na powierzchni była dość nerwowa, Instruktor2 wchodził kilkakrotnie do wody (o ile pamiętam w konfiguracji bocznej) i nie mógł znaleźć nurków (Kursanta3 i NurkaPJ1). Instruktor3 dwukrotnie przygotowywał się do wejścia pod wodę aby pomóc w poszukiwaniach, jednak w wodzie nie był. Drugi, Instruktor1 nie wchodził do wody w czasie nurkowania w browarze.

 

Nie było w czasie całego nurkowania osoby zabezpieczającej, ubranej w sprzęt i gotowej w każdej chwili do wejścia pod wodę, gdyby zaszła konieczność udzielenia pomocy. Po około 20-30 minutach od mojego wyjścia reszta nurków pojawiła się na powierzchni. Poza stresem, może nawet paniką, nikt nie doznał uszczerbku na zdrowiu w czasie nurkowania, udzielenie pomocy medycznej nie było konieczne.

 

Pomimo spełnienia wszystkich wymogów kursu PJ1 i ukończenia kursu P2, Kursant1 nie otrzymał certyfikatu jaskiniowego PJ1.


 

Opinie polskich instruktorów nurkowania jaskiniowego dotyczące ww. nurkowania

 

Michał Winek

pasjonat nurkowania jaskiniowego

wyszkolił wiele pokoleń świetnych nurków jaskiniowych

nurkuje i szkoli do dziś…

Zapraszam na stronę

Opis „pewnego szkolenia” przeczytałem z zainteresowaniem ale też ze smutkiem.
Wszystko wskazuje na to, że nie wszystko było tak jak być powinno. Nie chcąc pisać całego felietonu, pozwoliłem sobie wynotować kilka istotniejszych uwag i spostrzeżeń.

 

Kursantem była osoba nieposiadająca odpowiedniego poziomu certyfikacji nurkowej oraz wiedzy i umiejętności, czego przynajmniej w części była świadoma. Kursant między innymi nie potrafił obsługiwać zestawu butlowego, co jest krytyczne przy nurkowaniach pod stropem. Jest to nieakceptowalne niedopatrzenie bądź też świadome naruszenie instruktora.

 

Miejsce do nurkowania jaskiniowego (zalane piwnice starego browaru w Sobótce) oprócz tego, że nie jest jaskinią – jest miejscem, w którym zalega duża ilość osadów powodujących przy każdym nieostrożnym ruchu utratę widoczności. Dyskusyjne miejsce w ogóle, a szczególnie na pierwsze nurkowanie pod stropem.

Korytarze nie tylko w pewnych partiach ale w całości są zbyt wąskie – w żadnym miejscu fizycznie nie może płynąć dwóch nurków obok siebie, co jest wymagane podczas szkoleń i działań nurkowych na poziomie intro to cave.

Korytarze tworzą labirynt ze skrzyżowaniami, co również jest niedopuszczalne/zakazane przez wszystkie znane mi, renomowane organizacje certyfikujące nurków jaskiniowych.

 

Pozwolę sobie przypomnieć, że typowe standardy zarówno szkolenia jak i potem nurkowania na poziomie intro to cave to pływanie w korytarzu, w którym mieści się dwóch nurków obok siebie, wzdłuż pojedynczej liny (poręczówki), bez pokonywania skrzyżowań i podejmowania decyzji nawigacyjnych oraz w ramach tak zwanego ndl’u.

 

Sytuacja zgubienia się nurków (kursantów) czy zgubienia kursantów przez instruktora jest absolutnie niedopuszczalna i moim zdaniem odbiera to z automatu takiemu „instruktorowi” tytuł instruktora.

 

Pozwolę sobie przypomnieć dwa żelazne obowiązki każdego nurka jaskiniowego:
1. Przez 100% nurkowania utrzymuj kontakt z poręczówką.
2. Przez 100% nurkowania utrzymuj kontakt z zespołem.

Oba te obowiązki zostały niedopełnione.

 

Kolejną niedopuszczalną sytuacją było prowadzenie zajęć podczas których ktoś pływał na obiegu zamkniętym a ktoś na otwartym. Pływanie natomiast w zespole sidemount-backmount powinno być poprzedzone zajęciami w wodzie otwartej mającymi na celu zgranie proceduralne takiego zespołu a nie jest to łatwa sprawa. Wiedzą to wszyscy, którzy mieli okazję spróbować nurkowania zespołowego w takim mieszanym zespole.

 

Jest oczywiste, że dużo rzeczy podczas tego kursu było „nie tak”. Jak dla mnie – zbyt dużo. To tak delikatnie mówiąc. Bardzo delikatnie…

 

Prawdopodobnie w rolę nauczyciela nurkowania jaskiniowego wcieliła się osoba o wątpliwych kompetencjach. Chciałbym aby zostało opublikowane nazwisko tego „fachoFca”. Ku przestrodze!

 

Smutne to wszystko, bo nie tak widziałem przyszłość nurkowania jaskiniowego w Polsce. Nurkowie jaskiniowi z racji wymaganych predyspozycji, doświadczenia oraz wiedzy i warsztatu nurkowego powinni stanowić (jakkolwiek to brzmi) elitę, trzon, metaforyczny grot włóczni. A tymczasem jest sprzedawane jako kolejna, szybka i łatwa specjalizacja dla każdego. A taką nie jest i piszę to z całą odpowiedzialnością. Do tego by uprawiać nurkowanie jaskiniowe nie wystarczą żelazne jaja i wiara w nieśmiertelność…

 

Każdy popełnia błędy i jako ludzie po prostu mamy do tego prawo. Ale tego, co się wyprawia na niektórych szkoleniach (tak jak prawdopodobnie na tym) niestety nie można nazwać błędem. Smutne to 🙁

 

Paweł Poręba

Technical Cave Diver Instruktor IANTD

Zapraszam na stronę

Nurkowania pod stropem to jedna z najtrudniejszych i najbardziej ryzykownych dziedzin tego sportu. Mimo to trudności i zagrożenia związane z takimi nurkowaniami są zróżnicowane, zależne od miejsca i warunków: od względnie bezpiecznych jaskiń z przejrzystą, niemącącą się wodą i solidnym stałym oporęczowaniem, do miejsc trudnych nawigacyjnie, w których w wyniku poruszania się nurka, czy ruchu bąbli wydychanego powietrza – widoczność spada do zera. Miejsc, w których można się zgubić, zaklinować, zaczepić lub zostać porwanym przez prąd wody.

 

Podsumowując – w bezpiecznych jaskiniach głównym zagrożeniem mogą być awarie własnego sprzętu, panika nieprzygotowanego nurka, ewentualnie zgubienie w wyniku skrajnej nieznajomości zasad nawigowania. W trudnych – dochodzi cały szereg obiektywnych trudności, które mogą doprowadzić do zgubienia się nurka, utknięcia, lub choćby spowolnienia go w drodze powrotnej, co może być szczególnie istotne w sytuacji awaryjnej.

 

Jeśli mówimy o kursie nurkowym, to kolejnym utrudnieniem jest ograniczenie możliwości nadzoru nad kursantami: może to wynikać ze słabej widoczności albo ukształtowania jaskini.

 

Wiele organizacji szkoleniowych ustaliło stosunkowo niskie wymagania dla adepta przystępującego do kursu jaskiniowego, jednak należy rozumieć, że te niskie wymagania dotyczą nurkowania w łatwych warunkach.

 

Przyjmowanie niedoświadczonego, nieposiadającego nawet tych stosunkowo niskich uprawnień nurka, na szkolenie planowane w trudnych warunkach, utrudniających lub nawet uniemożliwiających skuteczny nadzór instruktora nad kursantem – jest objawem nieodpowiedzialności i braku wyobraźni.

 

Skuteczne posługiwanie się zestawem dwubutlowym jest warunkiem sine qua non dla takich nurkowań. Bez umiejętności zakręcenia zaworów, choćby rozseparowania butli, w wyniku banalnej awarii może dojść do utraty gazu w przeciągu najdalej kilku minut – jest to czas zbyt krótki, by wydostać się spod stropu.

 

Podczas zajęć pod stropem, szczególnie w tak trudnych warunkach, instruktor powinien mieć nadzór nad kursantami. Sytuacja, w której instruktor nie zwraca uwagi na kursantów i ich gubi nie powinna mieć miejsca.

 

W powyższym opisie mamy relację jednej osoby, tak jak ona zapamiętała to nurkowanie, tak więc nie oceniam faktycznego przebiegu zdarzeń a to co zostało opisane. Opis przedstawia sytuację niosącą znamiona chaosu, nieprzemyślanych i ryzykownych działań w warunkach zbyt trudnych jak na doświadczenie kursantów i poziom kursu, który był robiony (intro to cave). Absolwent takiego kursu powinien być przygotowany do nurkowań w łatwych bezpiecznych jaskiniach, w miejscach, z których widać światło z powierzchni albo znajdują się w bezpośredniej bliskości miejsc, w których się można wynurzyć. 60m oddalenia od takiego miejsca spełnia definicję „cavern” tylko i wyłącznie w idealnych warunkach, w obszernym korytarzu i przy dobrej widoczności, kiedy tą odległość można pokonać w ciągu 2-3 minut, a nie w sytuacji, w której widoczność spada tak bardzo, że poręczówki trzeba szukać a samo poruszanie się jest znacznie zwolnione.

 

 

Źródło: informacje przesłane na kontakt Jolly Diver; opinie wieloletnich, doświadczonych instruktorów nurkowania jaskiniowego: Michała Winka oraz Pawła Poręby

 

5 Thoughts to “Czy tak powinien wyglądać kurs nurkowania jaskiniowego?”

  1. nurek jaskiniowy

    Szkoda, że nie dopisaliście, że instruktorzy prowadzący kurs zostali skreśleni z listy instruktorów w obu federacjach, do których należeli.
    A sprawa załatwiona została rzetelnie i fachowo, bez robienia niepotrzebnego show…

    1. Ula

      Fakt, że wspomniani instruktorzy nie widnieją na liście aktywnych instruktorów KDP CMAS nie jest tożsame z ich skreśleniem. Informacji takiej nie potwierdziło również KDP CMAS, w której to prowadzone było opisywane szkolenie.

      1. nerd

        KDP pewnie zamieści oświadczenie w tej sprawie bo to solidna organizacja.
        Ciekawe czy ta druga federacja (na ich stronie ci instruktorzy już nie figurują) również ?

        Wielu instruktorów nurkowania jaskiniowego (nawet ci co teraz mienia się ekspertami i pouczają gdzie tylko się da) robili głupie rzeczy z kursantami pod stropem ale udało im się

  2. Turek

    nurkowanie jaskiniowe i końcowe 10 bar?? szok….

  3. Jack Koval

    Artykół wart tyle co opowieść ,, nasze nurkowania na Marsie „ z insynuacją o kiepskich instruktorach i nieudciwych federacjach, nie bez powodu nie podawane są informacje bo wynikają one z prawa i dotyczą one waszego informatora . A wasi eksperci maja trupy na końcie i o tym milczycie . A podajcie ile wymienieni instruktorzy mieli wypadków śmiertelnych oraz ile wypadków ma IDF. Jak też proszę nie udawać bezstronnych ,bo następne wypadki to kwestia czasu i będą w tym gronie wasi znajomi instruktorzy a o których karierach milczycie , napiście o np. Nurkowaniach z kobietami w ciąży lub jak ursant krążył po sławnych IT aż się utopił.

Leave a Comment