Polak zginął podczas próby ustanowienia rekordu świata

Polak zginął podczas próby ustanowienia rekordu świata

Polak zginął podczas próby ustanowienia rekordu świata

Co jakiś czas pojawia się na świecie osoba, która chce dokonać przesunięcia granic. Dzieje się to w każdej dziedzinie życia, nie tylko w nurkowaniu. Trudno potępiać takie dążenia, bowiem często stanowią one siłę napędową, pozwalają na rozwój czy ulepszenia.

 

Taką postacią w świecie nurkowym był 41-letni Sebastian Marczewski. Jednego nie można mu odmówić, od kilku lat wzbudzał spore emocje, nie tylko w polskim środowisku nurkowym.

 

Sebastian najpierw mierzył się z Hańczą, później z rekordami głębokości służb mundurowych (wyścig z Wacławem Lejko, zakończony tragicznie dla obu Panów) by wreszcie podjąć się największego wyzwania – rekordu świata w głębokości (zanurzenia poniżej 332 metrów). Pozwolę sobie porównać go z innym Marzycielem – Tomkiem Mackiewiczem, którym zupełnie zawładnęła chęć zdobycia Nanga Parbat zimą. Obu Panów oprócz utopijnych marzeń łączą jeszcze dwie kwestie: podejście środowiska (w skrajnych przypadkach wręcz wykluczenie) oraz wsparcie (w tym finansowe) w ich realizacji.

 

 

Zainteresowanie swoją osobą wzbudził projektem „Przenurkować Hańczę”. Plan był ambitny – przepłynąć wzdłuż po dnie najgłębsze, polskie jezioro. Celem było pokonanie niecki na głębokości nieco ponad 100 metrów. Projekt był na tyle ciekawy, że przyciągnął uwagę mediów i zainteresowanie sponsorów. Niestety, podczas przygotowań do finałowego nurkowania Sebastian Marczewski dokonał manipulacji w profilu nurkowym. Sprawa ujrzała światło dzienne (czytaj: Kontrowersje dotyczące przenurkowania jeziora Hańcza). Doprowadziło to do utraty zaufania środowiska nurkowego do kolejnych, podwodnych poczynań Sebastiana. Niestety nurkowi nie udało się jego odzyskać…

 

Każde kolejne, „rekordowe” nurkowanie Sebastiana Marczewskiego było bacznie obserwowane przez polskie środowisko nurkowe, które wytykało nurkowi najmniejsze potknięcia – oficjalne przenurkowanie Hańczy niezgodnie z zakładanym planem, z ominięciem niecki na głębokości 100 metrów. Nie został upubliczniony profil tego nurkowania, a na wszelkie zapytania (również prasowe) Sebastian Marczewski odsyłał do agencji reklamowej, która rzekomo dysponowała pełnią praw do zdjęć itp.


 

 

Kolejnym, rekordowym wyzwaniem Sebastiana Marczewskiego był wyścig z Wacławem Lejko o tytuł najgłębiej nurkującego przedstawiciela polskich służb mundurowych. Jako pierwszy na głębokość 203 metrów 7 października 2015 zanurzył się Wacław, następnie 2 lata poźniej poprawił własny rekord na 233 metrów nurkowaniem z czerwca 2017 roku. Miesiąc później, bo już w lipcu tego samego roku Sebastian Marczewski oświadczył, iż wykonał nurkowanie na głębokość 240 metrów. Nurkowanie to wywołało pewne kontrowersje i do dziś nie zostało oficjalnie potwierdzone. Jednak Wacław Lejko nie spoczywał na laurach i pod koniec sierpnia 2017 roku wykonał zanurzenie na głębokość 249 metrów. We wrześniu 2017 roku Wacław Lejko podjął się kolejnej próby – zanurzenia na głębokość 275 metrów, było to jego ostatnie nurkowanie. Obaj Panowie wykonywali zanurzenia na obiegu otwartym we włoskim jeziorze Garda.


 

 


 

Od zapowiedzi do próby ustanowienia rekordu świata

W lipcu 2017 roku, po nurkowaniu na 240 metrów, Sebastian Marczewski zapowiedział podjęcie próby pobicia rekordu świata w najgłębszym zanurzeniu. W tamtym czasie Polak myślał o głębokości 340 metrów.

 

Wydaje się, że pomimo zmiany głębokości na 333 metry, Stalowy Człowiek ciągle myślał o głębokości 340 metrów. Sugerował to również w swoich postach na Facebooku, kilka dni przed tragicznym nurkowaniem, chociaż dziś wiemy, że w miejscu, w którym została umiejscowiona lina opustowa osiągnięcie takiej głębokości nie było możliwe.

 


 

Wykonane przez Sebastiana Marczewskiego w ramach przygotowań do kolejnych rekordów głębokie nurkowania (poniżej 150m)* (wszystkie we włoskim jeziorze Garda):

  • 151 metrów w maju 2017 roku
  • 163,7 metrów, 27 czerwca 2017 roku
  • 188 metrów, 1 lipca 2017 roku
  • 240 metrów, 5 lipca 2017 roku (również kontrowersyjne, nie zostało ostatecznie potwierdzone)
  • 150 metrów, 8 czerwca 2019 roku
  • 172 metry, 15 czerwca 2019 roku
  • 222 metry, 26 czerwca 2019 roku

 

Dzień próby nie został podany do publicznej wiadomości. Jednak każdy, kto obserwował poczynania Iron Divera (pseudonim Sebastiana Marczewskiego na portalu społecznościowym Facebook) wiedział, że próba pobicia rekordu świata Ahmeda Gabra (332,35 metrów) odbędzie się lada dzień. Nad Gardę zjeżdżali się kolejni członkowie zespołu zabezpieczającego…


 


 

 

W dniu 6 lipca 2019 roku o godz. 18:09 na portalu społecznościowym pojawił się post:

Z żalem zawiadamiamy, że w dniu dzisiejszym nasz przyjaciel Sebastian Marczewski podczas próby bicia rekordu świata w nurkowaniu, nie wynurzył się z głębokości…
Opis całego zdarzenia zamieścimy w stosownym czasie.

 

Oświadczenie Zespołu Sebastiana Marczewskiego

Zgodnie z założonym planem próby bicia rekordu świata w nurkowaniu na 333 metry, przygotowania zaczęły się około godziny 5:00 dnia 6 lipca 2019 r.

 

Po dopłynięciu platformy nurkowej na wskazaną pozycje zanurzenie śp. Sebastiana Marczewskiego rozpoczęło się o godz 6:22.

 

Był to ostatni raz kiedy widzieliśmy śp. Sebastiana żywego.

Po upływie 1h40min nurek sprawdzający miał spotkać się z śp. Sebastianem na głębokości około 100 metrów. Niestety na tej głębokości śp. Sebastiana nie było w związku z czym nurek zanurzył się do głębokości 159 metrów i znacznie niżej w oddali od liny opustowej dostrzegł nieruchome światło. Ponieważ posiadane przez niego gazy nie pozwoliły na głębsze zanurzenie rozpoczął wynurzanie.

 

Po około 3h drugi nurek ruszył na spotkanie z śp. Sebastianem i tym razem do spotkania nie doszło. Po otrzymaniu od drugiego nurka informacji, że śp. Sebastiana nie było na ustalonych głębokościach, o zaistniałym fakcie zawiadomiliśmy włoskie służby ratownicze.

 

Łódź ratownicza przy pomocy sonaru namierzyła śp. Sebastiana na głębokości około 170 metrów. Zgodnie z decyzją ratowników, otrzymaliśmy zgodę na odejście z miejsca nurkowania.

Około godziny 19 ciało śp. Sebastiana zostało wydobyte.

W dniu dzisiejszym tj. 7 lipca 2019 r. służba ratownicza poinformowała nas, że zakładana głębokość 333 metrów została przez śp. Sebastiana osiągnięta, ale podczas wynurzania nastąpiło tragiczne w skutkach zaplatanie się w linę.

 

Od kilkunastu godzin dowiadujemy się, że dobre imię śp. Sebastiana jest bezpodstawnie atakowane przez ludzi nie posiadających odpowiedniej wiedzy nurkowej i podstaw dobrego wychowania oraz nie szanujących jego dotychczasowych osiągnięć, który przez ostatnie lata wniósł wiele do polskiego nurkowania.

Prosimy ich o powstrzymanie się od bezpodstawnych dywagacji na temat zdarzenia, ponieważ byli zbyt daleko od zaistniałej sytuacji.

 

Krzysztof Dołowy, Robert Kupszta, Rafał Kijek, Jowita Kozana
07 lipca 2019 r. Limone sul Garda

 

 

Po przeczytaniu oświadczenia zespołu Sebastiana Marczewskiego pojawiają się kolejne pytania:

  • Czy posiadał odpowiednie narzędzie tnące czy skazany był na odplątywanie liny?
    • na jednym ze zdjęć umieszczonych na portalu społecznościowym widać na prawym łokciu zamontowane narzędzie easy-cut,
  • W jaki sposób doszło do zaplątania? 
  • Jakie dokładnie warunki panowały na powierzchni i pod wodą – wiatr, prądy itp.?
  • Dlaczego nurek supportujący na głębokości 100 metrów miał się spotkać z Sebastianem Marczewskim dopiero po upływie 1h40min?
  • Dlaczego ostatecznie nie było supportu na głębokości 200 metrów? Sebastian Marczewski zapowiadał, że będzie miał nurka zabezpieczającego na takiej głębokości.
  • Dlaczego ostatecznie pomimo braku zapowiadanego głębokiego supportu, pomimo braku możliwości asysty zapowiadanego rov z kamerą oraz niesprzyjających warunków jak również zapowiadanych trudnych warunków pogodowych tego dnia doszło w ogóle do nurkowania?

 

Polak zginął podczas próby ustanowienia rekordu świata

Sebastian Marczewski po jednym z nurkowań

Podkreślam, że nie dokonuję oceny zasadności nurka zabezpieczającego na poszczególnych głębokościach. Były to decyzje Sebastiana Marczewskiego oraz jego zespołu wspierającego. Wskazuję tylko, że planowanie w tak ekstremalnie głębokim nurkowaniu supportu na głębokościach poniżej 100 metrów wiąże się z kolejnym ryzykiem oraz potrzebą zabezpieczenia dodatkowego wsparcia oraz gazów również dla tych osób.

 

Wiemy, że rekordowe nurkowanie oprócz zespołu powierzchniowego zabezpieczało 3 nurków na obiegu zamkniętym (CCR). Zgodnie z planem, każdy z nurków miał spotkać się z Sebastianem w określonym czasie na kolejnych głębokościach:

  • 100m (zgodnie z oświadczeniem zespołu w 100 minucie nurkowania – 1h 40min)
  • 60m (zgodnie z oświadczeniem zespołu po około 180 minutach – 3 godziny)
  • 30m

 

Inne wątpliwości nasuwają się w odniesieniu do zachowania nurka supportującego (był nim Włoch, Ivano Predari), który co do zasady miał spotkać się z Sebastianem Marczewskim na głębokości 100 metrów po 1 godzinie i 40 minutach jego nurkowania. Jednak zgodnie z oświadczeniem zespołu, nie spotkawszy Sebastiana na umówionej głębokości, wykonał zanurzenie na głębokość 159 metrów. Jeśli taka możliwość została uwzględniona w planie (gazy jakie posiadał – diluent, bailout, zabezpieczenie gazów dekompresyjnych), to dobrze. Jeśli nie, to jego zachowanie pozostawię bez komentarza.

 

Głębokość, na jakiej odnalezione zostało ciało Polaka (około 170 metrów) nie jest całkiem przypadkowa. Jest to bowiem okolica pierwszego, głębokiego przystanku dekompresyjnego po nurkowaniu na głębokość 333 metrów. Na tej głębokości powinna się również znajdować dodatkowa butla z gazem, opuszczona na drugiej linie z powierzchni dzień wcześniej. Fakty te, w połączeniu z występującymi tego dnia w okolicach tej głębokości silnymi prądami mogą stanowić odpowiedź na pytanie, dlaczego doszło do zaplątania. Warto w tym miejscu dodać, że liny były dwie – jedna opustowa, przy której nurek się zanurzał oraz gdzie znajdowała się tabliczka, druga lina na której opuszczone zostały zdeponowane butle z odpowiednimi gazami. Na dnie jeziora została również znaleziona jedna z 20 litrowych butli stage. Nie wiadomo jednak czy był to element planu, czy decyzja o odrzuceniu butli była efektem zaplątania w linę i wynikiem reakcji na to zaplątanie w okolicach 170 metra.

 

Trochę o warunkach panujących na Gardzie w dniu 6 lipca 2019 roku. Dzień wcześniej (piątek, 5 lipca) Włosi otrzymali ostrzeżenie pogodowe informujące o zmianie pogody i silnych wiatrach zapowiadanych na sobotę. Przełożyło się to także na warunki pod wodą. Co prawda widoczność była dobra, jednak pojawiły się bardzo silne prądy, zarówno powierzchniowe (na głębokości do kilku metrów), jak również głęboko, odczuwalne szczególnie pomiędzy 150 a 200 metrem. Prąd na powierzchni był na tyle silny, że ROV nie mógł dopłynąć do liny opustowej (z tego powodu ROV nie był świadkiem tragicznych wydarzeń), ale również nurek nie był w stanie samodzielnie dotrzeć z platformy do liny opustowej i trzeba było go do niej dociągnąć.


 

Komputer Sebastiana Marczewskiego oraz odpięta z głębokości 333 metrów tabliczka (znacznik) stanowią jednoznaczne dowody, że dotarł on na planowaną głębokość 333 metrów. Wbrew pozorom nie jest to najtrudniejsza część tak ekstremalnie głębokiego zanurzenia. W drodze na dno, oczywiście mogą zawieść organizm lub sprzęt. Natomiast w drodze powrotnej (około 97-98 % całkowitego czasu nurkowania), w trakcie dekompresji może wydarzyć się wszystko…

 

Od razu wyjaśniam, że zalogowane przez komputer zanurzenie na głębokość 333,8 metrów z dnia 4 lipca br. wykonane było przez ROV (Remotely Operated Vehicle). Tego dnia przeprowadzone zostało próbne zanurzenie ROVa przy głównej linie opustowej. Celem zanurzenia było dokładne sprawdzenie głębokości maksymalnej w miejscu opuszczenia liny. Do ROVa doczepiony został kask Sebastiana wraz z komputerem widocznym na zdjęciu poniżej. Warunki podczas tego nurkowania były idealne.

 

Udało nam się również potwierdzić, że nurek, który miał supportować Sebastiana Marczewskiego na głębokości 200m nie mógł uczestniczyć tego dnia (6 lipca br.) w nurkowaniu. Tym bardziej zasadne pozostaje pytanie, dlaczego pomimo tych wszystkich przeciwności podjęta została decyzja o nurkowaniu w tym dniu.


 

Polak zginął podczas próby ustanowienia rekordu świata

Zdjęcie komputera Sebastiana Marczewskiego

Polak zginął podczas próby ustanowienia rekordu świata

Tabliczka, która miała stanowić dowód ustanowienia rekordu świata


 

Miejscem, które wybrał Sebastian Marczewski do bicia rekordów głębokości, było włoskie jezioro Garda. Akwen ten jest chętnie odwiedzany przez Polaków, w szczególności amatorów ekstremalnie głębokich nurkowań. Przypomnę tylko, że w tym miejscu zostały wykonane dwa, najgłębsze w historii, nurkowania na obiegu zamkniętym:

  • 316 metrów w dniu 10 października 2018 roku przez Jarka Macedońskiego,
  • 303 metry w dniu 10 września 2018 roku przez Krzysztofa Starnawskiego.

 


 

Niestety, z Gardą związane są również dramatyczne historie. W ciągu niespełna 3 lat życie straciło tu aż 4 rodaków, trzech z nich próbowało ustanowić jakiś rekord:

  • Sebastian Marczewski podczas próby zanurzenia na głębokość 333 m (rekord świata, najgłębsze nurkowanie na OC)
  • Adam „Zioło” Pawlik podczas próby zanurzenia na głębokość 320 m (najgłębsze nurkowanie na CCR)
  • Wacław Lejko podczas próby zanurzenia na głębokość 275 m (rekord służb mundurowych, OC)

 


 

Rodzinie, Znajomym, Przyjaciołom Sebastiana składamy najszczersze wyrazy współczucia.


 

 

Informacja o ostatnim pożegnaniu Sebastiana

Pogrzeb odbędzie się w poniedziałek (5 sierpnia br.) o godz. 13:30 w Kościele Trójcy Przenajświętszej, przy ul. Ofiar Katynia 57 w Stalowej Woli.

 

Rodzina zamiast kwiatów i zniczy prosi o datki na Stowarzyszenie Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju i Stowarzyszenie Dobro Powraca.


 

 

 

Opracowanie własne

* – informacje o nurkowaniach pochodzą z profilu Iron Diver na Facebooku

Źródła: Facebook; today.it; redbull.com; today.it; własne; bresciatoday.it; bergamonews.it

Zdjęcia: Facebook

2 komentarze

  1. Zrealizowal swoje mazenie , docierajac do tabliczki na – 333 m, zabierajac ja z dna ku powierzchni,
    Malo kto wie , jak silne sa prady w glebokich akwenach w toni, na wiekszych glebokosciach.
    Na Jeziorze Bodenskim , najczesciej spotykana przyczyna wypadku nurkowego,jest wlasnie silny prad .
    Moim zdaniem ten czlowiek pobil rekord glebokosci,i nie zrobil bledu w sztuce, mial pecha i padl ofiara zywiolu. I nie na miejscu jest doszukiwania sie bledu nurka,czy scyzoryka.
    Te prady przychodza gwaltownie i nagle , sa silniejsze i bardziej nieobliczalne jak morskie .Do takich jezior posiadajacych tego rodzaju glebokie prady naleza Walchensee ,Genwersee , Bodensee, Überlingensee, i to feralne Jezioro Garda kto ich nie doswiadczyl w czasie glebokiego nurkowania w Toni (lina opustowa)äw takich jeziorach. nie wskazane jest by w temacie tego nurkowania ,krytycznie wobec Sebastiana sie wypowiadal.
    Solaranlage kondolecje rodzinie i bliskim.

  2. Sebastian Prędki

    Szkoda, że zabrakło odwagi aby się podpisać pod postem.

Masz coś do powiedzenia? Napisz komentarz!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone gwiazdką *

*

Nurkowości

Konferencja Baltictech 2019 zbliża się wielki nurkami!
Krzysztof Starnawski przegłębił Sorgente del Gorgazzo: 222m
Dwa śmiertelne wypadki nurkowe Polaków
Polak zginął podczas próby ustanowienia rekordu świata
„To był mój dzień” – wywiad z Jarkiem Macedońskim, rekordzistą świata
Orzeł. Ostatni patrol – rozpoczęto zdjęcia do filmu o legendarnym okręcie
Garda: Polak przygotowuje się do pobicia rekordu świata
The Cave – zapowiedź filmu o akcji jaskiniowej w Tajlandii
Irlandia Donegal: śmiertelny wypadek nurkowy Polaka
Nurkowie Czarnobyla – historia trzech, prawdziwych Bohaterów

Strefa sympatyka

Zaloguj się

Nurkowy Newsletter

Nurkowanie to Twoja pasja?
Chcesz poznawać tajemnice podwodnego świata?
Wstąp do grona sympatyków Jolly Diver już teraz.
Wystarczy tylko jedno kliknięcie!

Scroll To Top