Skuter w nurkowaniu jaskiniowym na przykładzie Cabouy

Skuter w nurkowaniu jaskiniowym
Malownicze wejście do Cabouy

Artykuł jest subiektywną oceną tego, w jaki sposób używanie skuterów (DPV) wpływa na nurkowanie w jaskiniach. Na podstawie naszych doświadczeń i serii nurkowań wykonanych w znanej i popularnej jaskini Cabouy we francuskim regionie Lot, pokażemy w jaki sposób przebiegła ewolucja od pierwszych nurkowań na obiegu otwartym z płetwy do nurkowań na obiegu zamkniętym z użyciem skuterów (DPV). Dzięki wielu nurkowaniom wykonanym w tym samym miejscu z wykorzystaniem różnych konfiguracji chcemy podzielić się spostrzeżeniami i pokazać ewolucję naszych nurkowań i wpływ jaki miało wykorzystanie skuterów (DPV).

Syfon w Cabouy – ponad 2 km w 33 min. Niemożliwe?!

Wykonanie tego nurkowania trochę nas zaskoczyło, takiego wyniku się nie spodziewaliśmy, ale zanim napiszę jak do tego doszło zacznijmy od początku.

Tak jak dla wielu nurków jaskiniowych pierwsze nurkowanie w Cabouy to było nurkowanie w ramach kursu jaskiniowego prawie 10 lat temu. Kilkaset metrów jaskini przepłynięte w głąb i tak robiły ogromne wrażenie, a świadomość że kawałek dalej w odległości około 800m jest drugi otwór wejściowy o nazwie Poumeyssens potęgowało tylko ciekawość i chęć popłynięcia dalej, poznania kolejnych metrów jaskini. Nurkowanie takie wydawało się realne, do wykonania już chwilę po kursie. Pomysły na trawers w jedną stronę i wyjście drugim otworem były z dzisiejszej perspektywy karkołomne, ale wtedy pomimo dodatkowego trudu przeniesienia całego sprzętu w jedną stronę po powierzchni perspektywa takiego wysiłku wydawała się warta poznania kolejnych fragmentów tej jaskini.

Skuter w nurkowaniu jaskiniowym
Cabouy, gdzieś za drugim syfonem

Jednak zamiast biegać po powierzchni, bardziej ludzkie i atrakcyjne okazało się zabranie dodatkowych butli stage z gazem. I tak kolejne wyjazdy, kolejne nurkowania z jednym stage, dopłynięcie do Poumeyssens, a później z dwoma stageami doprowadziło do wykonania nurkowania na dystans 1250m wgłąb jaskini. Dla tych, którzy nie byli, dodam tylko że kawałek za Poumeyssens jaskinia przybiera formę pięknego meandru z jasnymi, prawie pionowymi ścianami o wyokości kilku metrów. Pokonywanie kolejnych zakrętów na przemian w lewo i w prawo przy dobrej widoczności zapiera dech w piersiach i potęguje chęć popłynięcia choć jeszcze kawałek dalej i sprawdzenia co jest za kolejnym załomem. Nurkowanie na 1250 metrów w głąb jaskini wykonane z płetwy na obiegu otwartym zajęło nam 3 godziny i 2 minuty.

Niedosyt, zdecydowany niedosyt i ogromna ciekawość postawiła dość naturalne pytanie: zabieramy 3 stage?

Po powrocie do Polski doszliśmy jednak do wniosku, że jakiekolwiek bardziej ambitne nurkowania i większe dystanse w jaskiniach tak czy inaczej będą wymagały nurkowania z użyciem skuterów. O ile nie byłoby problemu z zabraniem 3 czy 4 stage, wielokrotnie nurkowaliśmy wcześniej w takiej konfiguracji, o tyle byłoby to rozwiązanie krótkowzroczne. Zabranie dodatkowych butli stage pozwoliłoby zapewne na przepłynięcie syfonu w Cabouy, ale było ślepą drogą do pokonywania większych odległości w głębszych jaskiniach, jak choćby Ressel.

To jednak, jak się później okazało, było nasze najdalsze nurkowanie na OC (obiegu otwartym) z płetwy w tej jaskini.

Przyszedł czas na obieg zamknięty – rebreathery

Skuter w nurkowaniu jaskiniowym
Cabouy pomiędzy pierwszym a drugim syfonem

W międzyczasie zaczęliśmy nurkować na skuterach. Zdobywając doświadczenie w wodach otwartych, głównie jeziorach, pływaliśmy oczywiście z myślą o wykorzystaniu skuterów w jaskiniach. Ćwiczyliśmy, szlifowaliśmy technikę do perfekcji, jednak z każdym kolejnym nurkowaniem docierało do nas, że teraz obieg otwarty będzie największym ograniczeniem i, że idealny zestaw do jaskiń to CCR + DPV. Wybór padł na JJ-CCR, co spowodowało kolejne dziesiątki godzin na okiełznanie maszyny zanim wróciliśmy do jaskiń (więcej o pierwszym roku naszych zmagań z obiegiem zamkniętym w artykule: Nie taki CCR straszny… pierwszy rok na obiegu zamkniętym).

Kolejny wyjazd do jaskiń to kurs CCR Cave i ponownie wracamy do Cabouy 🙂 Oczywiście w ramach kursu nie dopłynęliśmy nawet do Poumeyssens, ale też nie to było celem. Kilka miesięcy po kursie wracamy kolejny raz do Cabouy, tym razem już na nurkowania turystyczne. Niestety wąskim gardłem był jeden z naszych skuterów, który pozwalał na 50 – 60 min pracy na pełnej mocy. Biorąc pod uwagę głębokość, możliwość awaryjnego wynurzenia w drugim otworze podjęliśmy plan nurkowania hybrydowego. Po pokonaniu dystansu około 1100m w ciągu 30min zdeponowaliśmy skutery i podążyliśmy dalej w nieznane z płetwy. Po kolejnej godzinie płynięcia pod lekki prąd osiągnęliśmy ustalony punkt zwrotu na około 1700m jaskini. Powrót, podjęcie skuterów i wracamy do punktu wejścia. Całe nurkowania zajmuje 2 godziny 49 minuty. Jest trochę dalej i trochę szybciej. Zasadniczo o to chodziło, ale nie po to mamy skutery, żeby je deponować i większość czasu płynąć z płetwy. Musieliśmy coś z tym zrobić.

Zmiana floty, czyli nowe, lepsze skutery

Skuter w nurkowaniu jaskiniowym
Cabouy za pierwszym syfonem

Po długich analizach i wielu godzinach testów zdecydowaliśmy się na zakup rodzimej produkcji, czyli Seacraftów. Dla naszego 2-osobowego zespołu wybraliśmy konfigurację 3 skuterów. 2 podstawowe skutery Ghost i jeden backupowy Future. Taki zestaw rozwiązał mankamenty poprzednich maszyn i daje pole do bardzo ambitnych działań, przesuwając marginesy poza horyzont naszych obecnych planów.

Tegoroczny, jesienny wyjazd to już zweryfikowana i opływana konfiguracja, a także konkretne plany. Pojawiamy się we Francji, oczywiście w Cabouy 😉 Pogoda pomimo wydawałoby się idelnego czasu zaskakuje i nie rozpieszcza. 3-4 metry widoczności i delikatny prąd nie dają poszaleć, ale są wystarczające aby w końcu dotrzeć do końca syfonu. Pokonujemy dystans ponad 2 km i wynurzamy się w jeziorku. Przejrzystość wody pod koniec syfonu poprawia się i rekompensuje wszelkie niedogodności. Sala na końcu syfonu robi niesamowite wrażenie. Wysokie sklepienie, kolory ścian i świadomość, że wszystko to stworzyła natura to uczucie, które ciężko opisać, ale trudno zapomnieć. Spędzamy tam dłuższą chwilę podziwiając ten cud i wracamy. Przepłynięcie syfonu w jedną stronę zajmuje nam 50 minut, a po powrocie zużyliśmy 20% baterii i nadal mamy 80% do wykorzystania. To pokazuje ogromny potencjał nowych maszyn i daje komfort w planowaniu pokonywania większych dystansów w podwodnych jaskiniach.


 


 

Skuter w nurkowaniu jaskiniowym
Cabouy za pierwszym syfonem

Będąc pod ogromnym wrażeniem sali za syfonem wracamy tam z aparatem na zdjęcia. Tym razem znamy już całą trasę i pomimo wciąż kiepskiej widoczności przepłynięcie całego, pierwszego syfonu zajmuje nam 40 minut.

Ponieważ dzień w dzień pada i warunki w innych jaskiniach się pogarszają dlatego ponownie wracamy do Cabouy. O dziwo widoczność nieznacznie się poprawiła, co pozwoliło wrzucić wyższy bieg i trochę przycisnąć. Nie wiadomo kiedy pokonujemy trasę do końca syfonu w 33 minuty, a wciąż nie wykorzystaliśmy maksymalnej mocy skuterów i najwyższych biegów. Płynąc z bailoutami i skuterem zapasowym osiągamy średnią prędkość płynięcia powyżej 60 metrów / minutę, zachowując procedury partnerskie i komunikację. Godziny spędzone pod wodą na treningach nie poszły na marne.

Wszystkie nurkowania liczymy od jeziorka wejściowego do wypłycenia za pierwszym syfonem.

Przepływamy syfon tam i z powrotem w niewiele ponad 1 godzinę.  W porównaniu do najdalszego nurkowania jakie wykonaliśmy tam na OC – 3 godziny przy dystansie 1250 m, żeby dopłynąć do końca syfonu musiałoby to być nurkowanie prawie 6 godzinne. Dzięki szybkim i mocnym skuterom przepływamy ten syfon prawie 6-krotnie szybciej! Szybkość pod wodą ma niewątpliwe zalety.


 

Zestawienie profili z nurkowania w Cabouy
Zestawienie profili z nurkowania w Cabouy

 

Skuter w nurkowaniu jaskiniowym
Cabouy ponad 2700m wgłąb jaskini

Co Cabouy skrywa za pierwszym syfonem?

Krótszy czas na pokonanie pierwszego syfonu daje nam możliwość sprawdzenia co jest za tym syfonem i tak na jednym z nurkowań zapuszczamy się dalej, pokonujemy kilkaset metrów łączących syfon 1 z syfonem 2. Zanurzamy się i przepływamy syfon 2… 

Tym razem zatrzymujemy się na ponad 2700 metrze jaskini Cabouy (na zdjęciu obok na nawigacji widać 2942m, różnica wynika z poszukiwania i łatania poręczówki w drugim syfonie oraz występującego miejscami silnego prądu). Szlak jest przetarty, zdobyliśmy wiedzę potrzebną do przygotowania nurkowania, którego celem mogłoby być dotarcie do trzeciego syfonu.

c.d.n. 🙂


Skuter w nurkowaniu jaskiniowym
Cabouy, początek drugiego syfonu
Skuter w nurkowaniu jaskiniowym
Cabouy, między drugim a trzecim syfonem

Podobne posty

Leave a Comment