Mark Ellyatt kontra zanurzenie na 313 metrów

Mark Ellyatt kontra zanurzenie na 313 metrów

Mark Ellyatt w trakcie próby
zanurzenia na 313m

Nieubłaganie zbliża się koniec marca i planowana przez Egipcjanina Wael Omara próba zanurzenia na głębokość 400 metrów. Dziś opis kolejnej próby ustanowienia rekordu świata w najgłębszym zanurzeniu, tym razem w wydaniu Brytyjczyka Marka Ellyatta. Podejście do głębokości 313 metrów miało miejsce w dniu 20 grudnia 2003 roku u wybrzeży tajskiej wyspy Phuket. Zamiarem było pobicie obowiązującego wtedy rekordu Johna Bennetta z 2001 roku ustanowionego na 308 metrach. W 2005 roku ukazała się książka Gladiator oceanu autorstwa Marka Ellyatta, w której opisał on swoją przygodę z podwodnym światem, w tym także próbę pobicia rekordu świata.


 

Jak Mark Ellyatt wspomina swoje przygotowania i nurkowanie na 313 metrów*

Lubię nurkować głęboko, lubię wyzwania oraz satysfakcję jaką daje wykonanie czegoś trudnego zakończone bezpiecznym powrotem…

 

Jednak w lutym 2003 roku, pierwszy raz na niemal 3000 wykonanych przeze mnie nurkowań omal nie wykonałem ostatniego nurkowania w swoim życiu. Było to nurkowanie na 260 metrów przygotowujące mnie do głębszego zanurzenia, które miałem zamiar wykonać niebawem. Owszem, plan wynurzania był dość ofensywny, jednak byłem przekonany do tego, konkretnego algorytmu dekompresyjnego, co więcej sprawdziłem go wielokrotnie podczas nurkowań na duże głębokości. 

 

Jak bardzo się myliłem?

 

Czas dekompresji okazał się zdecydowanie niewystarczający, a obrażenia jakich doznałem wskutek tego nurkowania będą towarzyszyły mi przez całe życie. W trakcie rehabilitacji nie mogłem robić zbyt wiele, głównie czytałem książki i wyciągałem wnioski. Wielokrotnie analizowałem plan feralnego nurkowania. Niestety dopiero po fakcie stwierdziłem, że korzystałem z dostępnego na rynku oprogramowania, które nie było wystarczająco przetestowane, co za tym idzie, nie gwarantowało bezpiecznego wynurzenia!

 

W trakcie kilku miesięcy rekonwalescencji stworzyłem nowy plan nurkowania, pozbawiony wad poprzedniego. Co prawda lekarze odradzali mi ponowne nurkowanie, jednak nie po to pracowałem ciężko przez ostatnie 10 lat. Gdybym nie mógł wrócić do uprawiania sportu, który kocham, moja depresja byłaby na pewno większa od jakichkolwiek obrażeń fizycznych jakich mogłem doznać w trakcie nurkowania.

 

Mark Ellyatt kontra zanurzenie na 313 metrów

Mark Ellyatt

Teraz trochę informacji o samym nurkowaniu.

Według mnie nurkowanie na głębokość poniżej 300 metrów wymaga szybkiego zanurzania się. Oczywiście prowadzi to do pojawienia się objawów HPNS, które można zminimalizować stosując wysokie END (Equivalent Nitrogen Depth). W przypadku tego nurkowania było to 70 metrów. Wysokie było również ciśnienie parcjalne tlenu (PPO2) 1.6+.

 

Jednym z powodów takich założeń była krótka ekspozycja, która nie sprawia mi problemów. Ponadto minimalizowanie helu w mieszance dennej ma wiele korzyści, ułatwia dobranie kolejnego gazu – trimixu dekompresyjnego. Podczas nurkowania na obiegu otwartym zawsze będzie występował problem z azotem, chyba że zabierzemy dodatkowo jedną małą butlę. Jednak zbyt wiele butli z gazami zwiększa ryzyko pomyłki a nurek zabezpieczający z donoszący dodatkową mieszaninę oddechową na głębokość 150 metrów również nie jest idealnym rozwiązaniem. W trakcie mojego rekordowego nurkowania problematyczny okazał się azot, podczas gdy ciśnienia krytyczne nie zostały jeszcze osiągnięteZawartość azotu w mieszance gazów dekompresyjnych na głębokość 140 metrów wzrosła o 10%, natomiast tlenu o 6%. Oznacza to, że pozostałe gazy dekompresyjne mogły mieć taką samą lub większą ilość helu i zdecydowanie mniej azotu.

 

Wszystkie gazy użyte później od głębokości 140 metrów aż do 9 metrów miały tę samą zawartość helu a jedyne zmiany to zwiększenie ilości tlenu przy jednoczesnym zmniejszeniu azotu. Natomiast na 9 metrach użyłem helioxu (cechującego się brakiem azotu w składzie), celem przyśpieszenia procesu wysycania tkanek.

 

Jeśli chodzi o toksyczność tlenową, to od głębokości 6 metrów utrzymywałem niski poziom PPO2. Nie były potrzebne żadne przerwy powietrzne, które zdają egzamin w mieszaninach tlenowo-azotowych, na przykład w komorze dekompresyjnej. Jednak w przypadku nurkowań trimixowych/helioxowych są one samobójstwem. Jak na razie zmniejszenie PPO2 do 1,3 jest najbezpieczniejszym sposobem na długą dekompresję.

 

Brak przerw PPO2 jest dość dyskusyjny jeśli patrzymy z punktu widzenia toksyczności płucnej. Oddychanie helioxem na obiegu otwartym przez kilka godzin, może okazać się dość sporym wysiłkiem dla organizmu, który dość szybko się wychładza a utraty ciepła mogą być trudne do zrekompensowania (wynika to z właściwości helu). Oczywiście obieg zamknięty (CCR), ze względu na ciepło oraz wilgotność mieszanki oddechowej byłby lepszym wyborem na dekompresję helioxową. Poziom OTU oraz CNS podczas tego nurkowania był wysoki, ale kontrolowany, nie trzymałem się rygorystycznie limitu 1,6 PPO2. Według mnie problemy z płucami [Mark doznał w trakcie opisywanego nurkowania trwałego uszkodzenia płuc], mogły być spowodowane przez oddychanie nieogrzaną, suchą mieszaniną przez długi czas lub po prostu toksycznością płucną.

 

Mój wybór helioxu był podyktowany wcześniejszymi doświadczeniami, przede wszystkim chęcią uniknięcia problemu kontrdyfuzji, głównej przyczyny moich problemów w trakcie poprzednich, głębokich nurkowań. Wiedziałem jakie problemy może spowodować użycie helioxu, miałem jednak świadomość, że wybór ten jest mniej zagrażający życiu.

 

Pojawiła się także kwestia przeciwdziałania odwodnieniu, związana ze zjawiskiem diurezy zanurzeniowej. Dla utrzymania właściwego poziomu nawodnienia organizmu w czasie tego prawie siedmiogodzinnego nurkowania musiałem wypijać około 2-3 litrów płynów co godzinę. Oczywiście nastręczało to sporo trudności. 

 

Zaznaczam, że ten tekst nie jest przepisem na wykonanie ekstremalnie głębokiego nurkowania, lecz prostym opisem zanurzenia, tego jak to wszystko się odbyło oraz w jaki sposób udało mi się zakończyć je szczęśliwie. Można zauważyć, że nie umieściłem tu krytycznych wskaźników dotyczących tempa wynurzenia, miejsc deep stopów (głębokich przystanków) oraz żadnych danych dotyczących czynników oddechowych, przystanków dekompresyjnych czy ich czasów.

 

Dziś, ekstremalnie głębokie nurkowanie zakończone sukcesem to raczej biznes. Trudno nazwać je sportem bowiem brakuje elementu współzawodnictwa. Jedyną osobą, z którą rywalizujesz jesteś ty sam… jeśli przegrasz, to zapłacisz najwyższą cenę.


 

Czytaj dalej: Jak wyglądały przygotowania do próby zanurzenia na 320 metrów

 

Nurkowości

Polak zginął podczas nurkowania w walijskim kamieniołomie
Nieudana próba pobicia rekordu świata kobiet
Egipcjanin Saddam Killany planuje spędzić pod wodą 150 godzin!
Na Gardzie trwają poszukiwania polskiego nurka
60 antycznych wraków odnaleziono w Morzu Czarnym
U wybrzeża Belgii odnaleziono U-Boota z okresu I Wojny Światowej
Włoch Luca Pedrali zanurkował na 264 metry
249 metrów – nowy rekord Polski służb mundurowych
The Shape of Water – wyjątkowa baśń Guillermo del Toro
Freediver Andrea Zuccari wykonał zanurzenie na 185 metrów!

Na wesoło

Podwodny balet

Co to za zwierzę?

Barwena (Mulus surmultus)

Jaka to roślina?

Potamogeton natans (Rdestnica pływająca)

Strefa sympatyka

Zaloguj się

Nurkowy Newsletter

Nurkowanie to Twoja pasja?
Chcesz poznawać tajemnice podwodnego świata?
Wstąp do grona sympatyków Jolly Diver już teraz.
Wystarczy tylko jedno kliknięcie!

Google Plus

Scroll To Top