Tragiczna śmierć Norweżki podczas nurkowania w Tajlandii

Tragiczna śmierć Norweżki podczas nurkowania w Tajlandii
Tajlandzka wyspa Koh Tao.
Nieopodal tej wyspy miała miejsce tragiczna śmierć Norweżki.

Niestety wypadki nurkowe z udziałem łodzi nie należą do najrzadszych. Ostatni miał miejsce w Tajlandii. Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło w płytkich wodach nieopodal malowniczej wyspy Koh Tao, kiedy to około godziny 14:30 (lokalnego czasu) 22-letnia, norweska turystka Silji Macdison podczas wynurzania uderzyła w śrubę jednej z nurkowych łodzi.

 

Na skutek zdarzenia doznała ona ciężkich, ciętych obrażeń głowy oraz lewego uda. Jak twierdzą świadkowie wynurzała się ona bez sprawdzania sytuacji na powierzchni. Najpierw łopatki śruby uderzyły w głowę, następnie doszło do utopienia i odwrócenia ciała do góry nogami (wtedy też obrażenia doznały nogi nurka). Niestety ratownikom, w tym służbom medycznym, nie udało się uratować norweskiej turystki.

 

Jak donoszą lokalne media, śledczy potwierdzili, że Norweżka była w trakcie kursu nurkowania w akwalungiem organizowanego przez centrum, którego motto (zgodnie ze stroną internetową) brzmi: przede wszystkim bezpieczeństwo i jakość.

 

23-letni kapitan feralnej łodzi, Natakorn Meekwan został aresztowany z zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci. W momencie wypadku przewoził on grupę płetwonurków. Lokalne służby sprawdzą jak doszło do tragicznego zdarzenia oraz ustalą czy ewentualna nieostrożność kapitana mogła przyczynić się do śmierci nurka. Ponadto policja sprawdzi czy zachowane zostały procedury, w szczególności czy instruktor prowadzący kurs sygnalizował wynurzenia za pomocą boi.

 

Niestety tego typu wypadków nurkowych (nie tylko podczas kursów) zdarza się całkiem sporo. Niektóre, jak to opisane powyżej, kończą się tragicznie, inne prowadzą do różnego rodzaju obrażeń. Nie zawsze wynurzenie i droga nurka do powierzchni będzie prosta i bezpieczna. Oprócz przepływających lub zacumowanych łodzi (o które nietrudno w popularnych miejscach nurkowych) mogą czaić się również zwierzęta (np. unoszący się na powierzchni żeglarz portugalski czy osa morska), które także mogą śmiertelnie zranić nurka.

 

Szkoda, że tak rzadko lokalne przepisy wymagają użycia boi sygnalizacyjnych choć oczywiście dla własnego bezpieczeństwa lepiej jest korzystać z tego typu rozwiązań. Jeśli już nie mamy przy sobie boi, to należy chociaż ostatnie kilka metrów wynurzenia pokonać z uniesioną ręką i wzorkiem bacznie obserwować powierzchnię. Życzymy sobie oraz naszym czytelnikom samych bezproblemowych wynurzeń!


 

 

Źródło: chiangraitimes.com

Leave a Comment