Wypadek nurkowy w kopalni magnezytu w Sobótce

Wypadek nurkowy w kopalni magnezytu w Sobótce
Wypadek nurkowy w kopalni magnezytu,
Sobótka Dolny Śląsk

Do tragicznego w skutkach wypadku nurkowego doszło w dniu 14 grudnia 2019 roku w dawnej kopalni magnezytu w Sobótce. Śmierć poniosła 46-letnia kobieta.

Wbrew twierdzeniom, które podały niektóre media nie było to nurkowanie szkoleniowe. Czteroosobowa grupa nurków posiadała uprawnienia na poziomie  full cave. Wiadomo, że ofiara ponad rok wcześniej, dokładnie w październiku 2018 roku ukończyła w Molnar Janos kurs cave w IANTD). Pozostałe trzy osoby nurkowały już wcześniej w tej kopalni.

Dodatkowo w miejscu zdarzenia, na powierzchni znajdowały się dwie osoby, które zabezpieczały nurkowania oraz były niezbędne ze względów logistycznych (elektryczna wyciągarka oraz linowa asekuracja), głównie do transportu sprzętu na platformę położoną 2 metry nad lustrem wody (około 40 metrów pod ziemią) oraz opuszczenia nurków do części suchej (komory położonej około 5 metrów nad lustrem wody). Jedna z osób zabezpieczających znajdowała się na powierzchni (na górze), natomiast druga na platformie pod ziemią (w miejscu, gdzie zespół przygotowywał się do nurkowania). Zapewniona była również sprawna komunikacja pomiędzy osobami na powierzchni, odbywała się ona za pomocą krótkofalówek.

Nurkowie planowali tego dnia wykonanie dwóch nurkowań z czasem całkowitym do 60 minut każde. Pierwsze nurkowanie było zaplanowane na najgłębsze, dostępne poziomy kopalni znajdujące się na głębokościach 36 i 25 metrów. Drugie nurkowanie zaplanowane było w najpłytszym poziomie – na głębokości 5-6 metrów (w zależności od poziomu wody). Nurkowie planowali zużycie jednej butli bocznej (alu 11,1 l) z powietrzem, pozostałe dwie miały służyć jako backup (konserwatywne, bezpieczne planowanie zużycia gazów, analogiczne z podejściem GUE). Dodatkowo, na głębokości 6 metrów znajdował się zdeponowany tlen.

Pierwsze, feralne nurkowanie rozpoczęło się około godz.10:30. Ze względu na problemy z systemem montażu suchych rękawic (nieszczelność) jeden z nurków zrezygnował z zanurzenia. Przypomnę tylko, że temperatura wody w kopalni wynosi 11°C. Wobec czego nurkowanie odbywało się w zespole trzyosobowym, na obiegu otwartym. Kobieta nurkowała w suchym skafandrze, z trzema butlami (dwie stalowe 12l oraz jedna aluminiowa 11,1l) wypełnionymi powietrzem (air) zamocowanymi w konfiguracji bocznej – sidemount (SM).

Wiele wskazuje na to, że zespół wykonał nurkowanie zgodnie z planem, w 15 minucie grupa opuściła maksymalną głębokość 36 metrów i udała się na poziom 25 metrów. Stamtąd nurkowie wynurzyli się na przystanek bezpieczeństwa na 5 metrów, gdzie spędzili około minuty (nurkowanie bezdekompresyjne).

Po około 30 minutach słyszane były już bąble powracających nurków oraz syk, charakterystyczny dla wzbudzonego automatu nurkowego. Najpierw na powierzchni pojawiły się dwie osoby, po chwili dołączyła trzecia (dodam tylko, że wynurzenie w szybie kopalni Maria Concordia możliwe jest tylko jeden za/pod drugim). Kobieta po wynurzeniu była świadoma, reagowała na pytania, kiwaniem głową sygnalizowała, że coś jest nie w porządku. Niestety po chwili straciła przytomność i leżała na powierzchni na plecach.

Natychmiast podjęto akcję ratunkową, zawiadomiono służby ratunkowe (zgłoszenie około godz. 11:30). Nurkowie towarzyszący poszkodowanej rozebrali ją ze sprzętu (butle, uprząż) jeszcze w wodzie. Niezwłocznie wydobyto kobietę na platformę (2 metry ponad lustro wody). Podjęto resuscytację krążeniowo-oddechową, którą kontynuowano do przybycia służb ratunkowych.

Najszybciej, po około 15 minutach od zawiadomienia, na miejsce przybyła straż pożarna. Strażacy po zejściu na platformę (około 40 metrów pod ziemię) przejęli RKO. Następnie 46-latka została przetransportowana na powierzchnię. Kobieta w stanie bardzo ciężkim (w stanie hipotermii, bez przywróconej akcji krążeniowo-oddechowej) została przetransportowana karetką do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Oprócz policji, na miejscu zdarzenia pojawił się również śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (LPR). Zgodnie z informacją przekazaną przez rzecznika prasowego LPR, Łukasza Chalupka – śmigłowiec został zadysponowany o godzinie 11.51 do kobiety z zatrzymaniem krążenia w związku z gwałtownym wynurzaniem się z wody. Ostatecznie śmigłowiec nie został wykorzystany do transportu poszkodowanego nurka.

Wiadomo również, że jedna z butli – aluminiowa 11,1l była pusta (było to zgodne z planem nurkowania), w pozostałych dwóch butlach 12l było 170 i 200 bar.

Przeprowadzona została sekcja zwłok, jednak jej wyniki będą znane dopiero za kilka miesięcy.

Rodzinie, Przyjaciołom i Znajomym zmarłej kobiety składamy najszczersze wyrazy współczucia.

Maria Concordia, to miejsce dobrze znane fanom nurkowania pod stropem. Zlokalizowana na Dolnym Śląsku, w miejscowości Sobótka dawna kopalnia magnezytu stanowi obok kopalni uranu Podgórze w Kowarach prawdziwą perełkę na nurkowej mapie Polski. Miejsce to jest doskonale przygotowane dla nurków. Posadowiony na powierzchni namiot nie tylko chroni przed warunkami atmosferycznymi, ale również skrywa wejście do innego, podziemnego świata. Logistyka, w szczególności transport sprzętu oraz nurków na głębokość 40 metrów jest ułatwiony dzięki zamontowanej elektrycznej wyciągarce (dodatkowa asekuracja linowa). Każdy zespół nurkowy jest zabezpieczany przez co najmniej 2 osoby znajdujące się na powierzchni (skomunikowana góra i dół). Takie rozwiązanie jest konieczne nie tylko ze względów logistycznych, ale również pomocne w sytuacji awaryjnej, szczególnie podczas akcji ratunkowej.

Sami coraz bardziej skłaniamy się ku konieczności posiadania supportu powierzchniowego podczas trudniejszych nurkowań lub w trudniej dostępnych miejscach. Niestety nie jest to proste z różnych względów. W przypadku nurkowania w kopalni Maria Concordia odpowiednie wsparcie powierzchniowe mamy zagwarantowane!


 

Źródła: gazetawroclawska.pl; TVN24; wroclaw.wyborcza.pl; własne

Podobne posty