Ile warte jest życie kursanta?

Ile warte jest życie kursanta?

Nurkowanie to partnerstwo

Istnieje wiele pozytywnych stron związania się z konkretnym instruktorem czy centrum / klubem nurkowym. Jest to wygodne i naturalne zachowanie. Wśród nich mogę wskazać chociażby większe możliwości logistyczne, szanse poznania partnerów nurkowych, bicie gazów czy możliwość wypożyczenia brakujących elementów lub nawet całego sprzętu. Nieprzecenione są również aspekty towarzyskie – możliwość poznania nowych osób, dzielących tę samą pasję blisko naszego miejsca zamieszkania. Dodatkowo, jako początkujący nurkowie mamy możliwość rozwoju pod okiem bardziej doświadczonych osób.

 

Przynajmniej w teorii, bo praktyka może nas czasem zaskoczyć, a instruktor od którego oczekujemy wiedzy i doświadczenia może być niewiele więcej, a nawet mniej doświadczony od nas samych. Może się okazać, że instruktorem, w niespełna rok, zostaje osoba mająca na koncie minimalne 100 nurkowań, podczas gdy kursant AOWD z 3 letnim stażem, aktywnie cieszący się z nurkowań rekreacyjnych na wyjazdach wakacyjnych może mieć ich na koncie 150.

Kto w takiej sytuacji jest bardziej doświadczonym nurkiem? Odpowiedź już nie jest taka oczywista.

 

Kontynuowanie ścieżki kariery nurkowej u tej samej osoby, to najczęściej obserwowana praktyka. Jednak nie zawsze kursant jednego instruktora, czyli od OWD po TMX a nawet po CAVE, to najlepsza droga. Dlaczego?

 

Każdy z instruktorów ma inne podejście do szkoleń, kładzie większy nacisk na inne umiejętności, posiada inne doświadczenie a także inne sytuacje awaryjne przeżył pod wodą. Program kursu jako standard nauczania w ramach wybranej federacji stanowi fundamentalną podstawę. To jednak instruktor jest osobą która sprawia, że kurs staje się nauką. Wbrew pozorom, można przeprowadzić całkiem słabe szkolenie spełniając literalnie wszystkie wymagania programu kursu.

 

Z perspektywy kursanta najcenniejsze wydaje się przekazanie dobrych praktyk nurkowych i dzielenie się doświadczeniami, które przygotowują nas do sytuacji, które faktycznie mogą zdarzyć się pod wodą. Nic tak nie uczy jak rzeczywista sytuacja awaryjna, ale w tym sporcie zdecydowanie lepiej uczyć się na cudzych błędach niż na własnych. Warto jednak być przygotowanym na taką chwilę, umieć poradzić sobie z problemem, ale przede wszystkim nie spanikować, opanować pod wodą emocje. Instruktor powinien przygotować kursanta do radzenia sobie ze stresem pod wodą, tak by w momencie realnego zagrożenia ten zachował względny spokój i poradził sobie z awarią lub problemem. Pamiętajmy, że błąd ludzki to najczęstsza, pierwsza przyczyna wypadku nurkowego.

 

Czasem zmiana instruktora może ustrzec przed słabym wyszkoleniem. Jeśli natrafimy na niekompetentnego instruktora, to zmiany sprawią, że mamy szanse trafić na kogoś kto profesjonalnie podejdzie do tematu. Zapewniam, że różnicę pomiędzy partaczem a doświadczonym profesjonalistą, który robi to z pasją zauważycie od razu.

Poziom kursu jest niezwykle istotną podstawą, fundamentem bezpieczeństwa w trakcie późniejszych pokursowych nurkowań.

 

Kiepski poziom szkoleń często idzie w parze z innym czynnikiem potęgującym ryzyko: przesadną pewnością siebie oraz wiarą w swoje możliwości i bagatelizowaniem rzeczywistych zagrożeń. Nurkowanie to wejście do środowiska, które dla człowieka jest obce, a w którym możemy bezpiecznie przebywać jedynie dzięki odpowiedniemu sprzętowi i wiedzy jak go używać. Brak pokory przekłada się bezpośrednio na podejmowanie po kursie większego ryzyka, które czasem kończy się tragicznie. Nieświadomość zagrożeń i konsekwencji płynących z uprawiania ekstremalnego sportu jakim niewątpliwie jest nurkowanie, to poważny problem. Jednak właśnie tego powinien nauczyć przyszłego nurka dobry instruktor.

 

Ile warte jest życie kursanta?

Zatroskany nurek

Szybka kariera nurkowa, to kolejny aspekt obserwowany coraz częściej, w szczególności u kursantów szkolonych przez jednego instruktora. Nie jest to oczywiście regułą, a niechlubnym wyjątkiem są przykłady osób, które pomimo braku odpowiedniego przygotowania i techniki odbijają się od instruktora do instruktora w poszukiwaniu najsłabszego ogniwa – osoby, która w końcu wystawi upragnione uprawnienia, pomimo braku spełnienia kursowych standardów.

 

Wykonywanie kursu za kursem nie pozwala na ugruntowanie umiejętności zdobytych w trakcie szkolenia. Nurek-kursant praktycznie ciągle przebywa pod wodą z instruktorem, co może wywoływać złudne poczucie bezpieczeństwa w trakcie coraz to trudniejszych nurkowań. Pamiętajmy, że praktycznie każdy nowy element sprzętu jak i każda poznana technika wymaga czasu i ćwiczeń aby osiągnąć sprawność w jej posługiwaniu się pod wodą.

 

Śpieszmy się powoli, bowiem woda może bardzo szybko zweryfikować nasze niedociągnięcia nie dając drugiej szansy!

 

Jeśli masz w tej chwili wątpliwości i zaczynasz się zastanawiać kiedy to jest za szybko, odpowiedz sobie na pierwsze z ważnych pytań. Czy nurkowania które obecnie wykonujesz byłbyś w stanie samodzielnie zaplanować i wykonać? Czy w trakcie całego nurkowania masz komfort i kontrolę nad jego przebiegiem, czy może raczej odczuwasz lęk, strach? itd.

 

Do powyższego należy jeszcze dodać budowany przez instruktora autorytet. Kursant wierzy, że instruktor zapewni mu bezpieczeństwo pod wodą, że posiada wiedzę i umiejętności niezbędne do wykonania takich nurkowań, wreszcie, że zabiera go w miejsce, w którym sobie poradzi, na nurkowanie, na które jest gotowy. Niestety często jest to jedynie subiektywne odczucie kursanta, nie poparte posiadanym doświadczeniem. Wspomnę w tym miejscu również o przesadnej pewności siebie obserwowanej wśród instruktorów, która wyraźnie rzutuje na bezpieczeństwo nurków. Wykonywanie w trakcie kursu dodatkowych, nieprzewidzianych standardami, niepotrzebnych z perspektywy szkolenia czynności przez instruktora np. fotografowanie czy kręcenie filmów (nie mam na myśli kamerki GoPro), jest niedopuszczalne. Uwaga instruktora powinna być skierowana na kursantów, a umysł i ręce niezaprzątnięte zbędnymi czynnościami. Pod wodą nieprzewidziane sytuacje dzieją się szybko i trzeba być na nie przygotowanym. W przeciwnym razie już tylko krok dzieli nas od tragedii.

 

O ile, o kompetencji instruktora można dyskutować, to pewne kwestie mają swoje obiektywne granice. Nie wyobrażam sobie robić kursu wrakowego na wraku żaglówki albo samochodu (później często tak wyszkoleni nurkowie trafiają na Bałtyk) czy kursu Cave w kopalniach lub zalanych obiektach industrialnych (później nurkowie udają się do skomplikowanych, obszernych jaskiń). Faktem jest, że tego typu kursy są prowadzone i cieszą się sporym zainteresowaniem. Warto przestrzec również przed instruktorami, których nurkowania ograniczają się wyłącznie do prowadzonych przez siebie kursów.

 

Kurs nurkowy to swego rodzaju inwestycja w nasze późniejsze nurkowania, w nasze bezpieczeństwo, wreszcie w nasze życie. Czy muszę was przekonywać, że warto poświęcić więcej czasu na szkolenie i wykonać je w warunkach przystających do otrzymywanego certyfikatu?

 

Jeśli miałabym coś doradzać przyszłym kursantom, to zachęcam do rozeznania rynku, popytać, poszukać, a kursy specjalizacyjne (np. wrakowy, jaskiniowy, DPV czy sidemount) robić u takich instruktorów, którzy poza kursami, sami regularnie nurkują w danych warunkach (na wrakach, w jaskiniach), w danej konfiguracji (sidemount) czy z wykorzystaniem dodatkowego sprzętu (DPV). Podkreślam, który systematycznie nurkuje, nie od wczoraj!

 

Pamiętajmy, że szkolenie nurkowe to nie tylko nauka techniki nurkowania, ta choć niezbędna nie jest jedynym elementem, to jedynie składowa procesu edukacji NURKA. Procesu, w którym powinniśmy nauczyć się rozwiązywać problemy (głównie te podwodne), współpracować, ponosić odpowiedzialność za siebie, ale także za innych (naszych buddies czy kursantów). Instruktor powinien dawać przykład, w tym również etyczny (stwierdzenie to pojawia się w standardach wielu federacji nurkowych) oraz kształtować w nas postawy moralnie nienaganne.

 

Jednak instruktorzy to nie jedyny problem. Pozostają bowiem jeszcze federacje, które powinny czuwać nad przebiegiem szkolenia (na każdym jego etapie), nad poziomem wyszkolenia instruktorów, nad zakresem poszczególnych kursów. Stowarzyszenia te powinny opracować standardy szkoleń, które mają zagwarantować odpowiedni poziom wyszkolenia kursanta.

 

Ile warte jest życie kursanta?

Spójrzmy na nurkowy świat z dystansem

Niestety, konflikt interesów widać już na pierwszy rzut oka. Federacjom zrzeszającym nurków zależy by członków było jak najwięcej (są to wpływy ze składek instruktorów czy opłaty za wystawiane kursantom certyfikaty). Co dają w zamian? Tu już różnie bywa. Niestety, niektóre funkcjonujące na polskim rynku federacje nurkowe nie mają nawet dostępnych standardów czy podręczników. O jakiej jakości szkolenia możemy więc mówić i jak zweryfikować czy przeprowadzone szkolenie było zgodne z wymaganiami, czy nie?

 

Zastanawialiście się kiedyś: w którym momencie organizacja zrzeszająca płetwonurków dowiaduje się, że WY – kursanci rozpoczęliście lub odbywacie kurs? Otóż, najczęściej dowiaduje się dopiero po jego zakończeniu, w momencie kiedy trzeba wystawić certyfikat. Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że w przypadku wypadku nurka, organizacja w której nurek uczestniczy w kursie często nie posiada wiedzy jakie było to nurkowanie, turystyczne czy kursowe. Sprawa komplikuje się kiedy instruktor ma uprawnienia do prowadzenia kursów w więcej niż jednej organizacji. Ostatecznie o kwalifikacji nurkowania decyduje więc oświadczenie instruktora, który (o zgrozo) rzadko przyznaje, że nurkowanie, na którym doszło do śmiertelnego wypadku było właśnie KURSOWYM.

 

Pamiętajmy, że to sama organizacja prowadzi wewnętrzne dochodzenie, weryfikuje certyfikaty, uprawnienia i oświadczenia, do których nikt z zewnątrz nie ma dostępu. Pole do nieprawidłowości jest naprawdę spore, a konsekwencje w przypadku wypadków śmiertelnych, dużo dalej idące, uderzające bezpośrednio w nikogo innego jak tylko w rodzinę zmarłego. Rodzinę, która nie dość, że właśnie przeżywa osobistą tragedię, to często nieświadoma aspektów związanych z samym nurkowaniem i ewentualnym kursem zostaje obciążona dodatkowymi niebagatelnymi kosztami jak np. transport zwłok z zagranicy.

 

Wypadki nurkowe nie są poddawane wnikliwej analizie i badaniu jak to się dzieje np. w przypadku wypadków lotniczych, spadochronowych czy morskich. Interesy konsumenta, bowiem właśnie nim jest KURSANT, pomimo ochrony prawnej nie zawsze są respektowane. Ani organizacje zrzeszające nurków, ani producenci sprzętu nurkowego, ani wbrew pozorom centra czy kluby nurkowe, nie są zainteresowane rozgłosem a co gorsze wyjaśnieniem przebiegu wydarzeń i ustaleniem przyczyn wypadku. W ich szeroko pojętym interesie finansowym jest sprawę po prostu ZIGNOROWAĆ, wyciszyć. Stąd już prosta droga do stwierdzenia, że przyczyną było utonięcie (nic dziwnego skoro wypadek miał miejsce w wodzie) najlepiej w wyniku problemów zdrowotnych i zamknięcia sprawy. Ostatnio słyszy się nawet szokujące teorie, że skoro wypadek miał miejsce na powierzchni wody, albo po wyjściu z wody, to nie był to w ogóle wypadek nurkowy!

 

Oczywiście organizacje nurkowe mają dostępne mechanizmy sankcji wobec instruktorów którzy dopuszczają się łamania standardów. Mają możliwość pozbawienia instruktora uprawnień w ramach wewnętrznego postępowania, jednak dzieje się to niezwykle rzadko i często na krótki okres czasu (dla przykładu, 2 dni zawieszania instruktora, w związku ze śmiertelnym wypadkiem w Cenote, gdzie doszło do rażącego naruszenia zasad bezpieczeństwa). Zawieszenie nie wydaje się również bardzo dotkliwą karą, instruktor może łatwo zmienić federację i spokojnie szkolić dalej, ale wtedy składki zaczną płynąć na konto innej federacji. Ostatnio ogromne kontrowersje budzi zachowanie amerykańskiej federacji zrzeszającej nurków od 1985 roku. Kilku instruktorów IANTD jest powiązanych ze śmiertelnymi wypadkami nurkowymi, które wydarzyły się w ciągu zaledwie 3 miesięcy! Wciąż oczekujemy na oficjalną reakcję organizacji na niektóre z tych zdarzeń.

 

Na zakończenie przypominam wszystkim obecnym i przyszłym kursantom, że macie prawo wymagać od instruktora dotrzymania standardów danej organizacji (większość z nich znajdziecie w internecie). W każdym przypadku ich naruszenia możecie, a nawet powinniście poinformować o tym fakcie federację nurkową, w której odbywa się szkolenie. Nawet jeśli nieczęsto spowoduje to bezpośrednią reakcję, wyciągnięcie konsekwencji adekwatnych do naruszeń, to jednak dla własnego spokoju sumienia warto zgłaszać naruszenia, które w przyszłości, w innej sytuacji, okolicznościach, z udziałem innych kursantów mogą doprowadzić do tragedii.

 

Życzę samych KOMPETENTNYCH i MORALNIE ODPOWIEDZIALNYCH instruktorów oraz BEZPIECZNYCH i SATYSFAKCJONUJĄCYCH nurkowań!

 

Sami sobie odpowiedzcie ile jest warte wasze życie? Czy chcecie kłaść je na szali z niepokonanym z żywiołem jakim jest woda?

 

Są starzy nurkowie i są zuchwali nurkowie,

ale nie ma starych zuchwałych nurków.


 

 

Zdjęcia: Pixabay

17 komentarzy

  1. Pani Ulu, wyjątkowo trafna diagnoza polskiego światka nurkowego. Kiedyś instruktorzy szkolili ludzi z którymi potem nurkowali i się przyjaźnili. Nie szło się na skróty. Nikt nie chciał nurkować z kiepskim i nie radzącym sobie pod wodą partnerem. Często ilość nie idzie w parze z jakością.

    • kiedys nurkowie na ogol byli kiepsko wyszkoleni technicznie i raczej nie nurkowali technicznie (stara kadra nurasów w Polsce to dobre odniesienie). Było ich duzo mniej bo nie było sprzetu ani ludzie nie mieli na to kasy. To rownie dobrze mozna napisac, ze kiedys to ludzie byli zajebistymi kierowcami, bo wypadkow duzo mniej. A uj z tym ze samochodów jedna setna z tego co obecnie.

  2. Winne sa nie tylko centra nurkowe i instruktorzy. Kursanci nie pytaja sie o doswiadczenie danego instruktora. Czesto czynnikiem ktorym sie kierują jest cena kursu a nie profesjonalizm osoby szkolacej

    • Tylko skąd osoba, która chce dopiero zacząć nurkować ma wiedzieć, o co zapytać? A nawet jak już wymyśli o co zapytać, to skąd ma wiedzieć, czy odpowiedź świadczy o dużym czy małym doświadczeniu instruktora? Czy 200 nurkowań na koncie to dużo czy mało? Czy 40 metrów do głęboko czy płytko? Osoba bez doświadczenia tego nie wie, nie wie jakie pytania zadać i jakie odpowiedzi powinny ją zaalarmować. Wierzy w moc certyfikatu instruktora i ufa, że federacja która go wydała, wiedziała co robi. Ja bym nie wskazywała kursantów jako współodpowiedzialnych, tak jak nie wskazuję pacjenta zmarłego w efekcie operacji chirurga-konowała, bo „mógł zadać pytania przed zabiegiem”. Jasne że mógł. Tyle tylko że odpowiedzi by mu nic nie pomogły, bo skąd ma wiedzieć, co one tak naprawdę oznaczają…

  3. To nie jest tylko problem dotyczacy polskich szkół. Poznałem kiedyś Polaka, który szczycił się keitami master of diving a wiedze miał na poziomie OWD. Kursy robił podczas wakacyjnych wypadów do hoteli oferujacych rowniez bazy nurkowe. A zeby bylo zabawniej jego dziecko ktore mialo 14 lat bylo w trakcie robienia ostatniej specjalizacji na mastera?! I potem podczas sytuacji awaryjnej jesteśmy skazani na takich partnerów…

  4. Ja mialam szczescie uczyc sie od instruktora, ktory mial tysiace nurkowan. Na pierwszym miejscu stawial bezpieczenstwo i treing umiejetnosci. Wiekszosc kursantow dlugo po kursie nurkowala z nim. Jak nie byl pewien umiejetnosci kursanta to szkolil go bardzo dlugo, zanim dal mu certyfikat.Nikt nie mial zadnego zdarzenia zagrazajacego zyciu. Ja u niego dopiero moglam zrobic AOWD po 100 nurkowaniach . Ale instruktor robil to z pasji, nie dla kasy. Na nurkowiskach nasi OWD byli duzo sprawniejsi technicznie niz reszta z AOWD.

  5. niech wymyślą jeszcze ze 100 kolejnych kursów tematycznych min nurka półsuchego, nurka pływającego pod rzęsą w stawie obsługi komputera bezprzewodowego itd inne bzdury do wyciągania kasy… a nikt już nie wiej na czym polega praca na lince sygnalisty, chronometrażysty, jak oddychać i opróżniać wodę z automatu jednostopniowego lub o połączonych stopniach, jak oddychać z jednej fajki w komorach powietrznych i wreszcie jak nurkować w ciemnej, brudnej wodzie bez światła, w mokrym i z gołymi rękoma… i przykład jak dawałem syna pod opiekę instruktorce za granicą na tzw. nurka zapoznawczego – podpis pod wszystkim co wykluczało odpowiedzialność instruktora i max odpowiedzialności dla opiekuna, na moje pytanie dlaczego? odpowiedź przecież nie wiedzą co młody 13 latek mógł robić rano w hotelu… tak wciągnął kreskę i przyszedł na keję z ojcem nurkiem zawodowym dać nura i pogrążyć całą firmę nurkową w kłopotach (chyba takie myślenie ich obowiązuje), finał taki że zero pracy maską na wypadek jej utraty lub zalania i takie tam, a ojciec jak rekin na bezdechu krążył w bezpiecznej odległości, ot i cała odpowiedzialność i kunszt warsztatu w tych czasach…

  6. instruktor

    Dobrze, że w Polsce znajdzie się jeszcze kilka klubów nurkowych (nie komercyjnych centrów nurkowych !, głównie są to klubu CMASowskie) gdzie kurs nurkowania to także zajęcia basenowe (pływanie, nurkowanie w sprzęcie, ratownictwo wodne, freediving itp.) trwające kilka miesięcy a dopiero po ich zakończeniu właściwy kurs w wodach otwartych. Kursant ma czas na to by dojrzeć, nabrać kondycji fizycznej i wyrobić sobie nieco psychikę. A instruktorzy w takich klubach to zazwyczaj prawdziwi pasjonaci szkolenia, którzy zazwyczaj nie żyją tylko z nurkowania…

  7. Maciej Curzydło

    Tak tylko dla precyzji 🙂
    Osoba pisząca ten artykuł pomyliła w wypadku trimiksowego instruktora PADI wymagania wstępne z wymaganiami certyfikacyjnymi.
    To częsty błąd bo w PADI te wymagania dość często mocno się różnią, ponieważ chodzi o to aby instruktor w warunkach bazy nurkowej mógł rozpocząć swoją naukę wcześniej ale aby zostać instruktorem musi spełnić wymagania certyfikacyjne:
    Aby zostać instruktorem full trimiksowym PADI trzeba:
    Mieć minimum 350 nurkowań w tym ponad 50 dekompresyjnych głębszych niż 40 metrów w tym nie mniej niż 10 na trimiksie hipoksycznym

    • avatar

      Dziękuję za merytoryczną uwagę. Pisząc ten fragment myślałam o kandydatach na instruktora. Jednak masz rację, przy tak dużej rozbieżności doprecyzuję wymagania w artykule. Pozdrawiam, Ula

  8. Niestety. Ale i komercjalizacja weszła do nurkowania. Tak to już jest w naszym świecie i tego nie dało się powstrzymać. Można mnożyć przypadki ludzi całkowicie przypadkowych nurkujacych w przy hotelowych bazach gdzie w czasie nurka walczą o życie a po wakacyjnym turnusie chwalą się certyfikatami. To nie problem tych ludzi ale to jest problem tej właśnie komercjalizacji. Aby te federacje co wydają certyfikaty miały odpowiednie ilości nowych wpływów muszą mieć mieć odpowiednio duża ilość instruktorów którzy raczej mało mają wspólnego z prawdziwym i rzetelnym instruktorstwem. Bo nie liczy się jakość ale ilość.
    Pamiętam czasy początku lat 90 gdy uzyskiwaniem swój pierwszy certyfikat CMAS. Gdy poznałem to środowisko to w kolejnych latach szukałem ośrodków gdzie szkolili najlepsi instruktorzy bo było zaszczytem posiadać pieczątki tych instruktorów w swojej książeczce nurkowej. Życzyłbym sobie i innym nurasom takich czasów. I na koniec takie motto które powtarzał nam instruktor: ” niedoświadczony płetwonurków to pewna śmierć, a niedoswiadczonych dwóch płetwonurków to umieranie w towarzystwie.”

  9. Underwater

    Na moich oczach Pani z P3 odkryła istnienie tablic decompresyjnych :/

  10. NurekNaLince

    A ja uważam, iz powinna powstać polska komisja badająca wypadki nurkowe. Cos na wzór komisji do spraw wypadków lotniczych.

  11. Wypadki byly i bedą…

Masz coś do powiedzenia? Napisz komentarz!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone gwiazdką *

*

Nurkowości

Odnaleziono ciało nurka w jaskini Font Estramar
Fiński nurek zginął w jaskini Font Estramar
Polak zginął podczas kursu nurkowego full trimix na Gardzie
Sea Shepherd na Bałtyku w obronie morświnów!
Norwescy nurkowie odnaleźli wrak auta z filmu Gang Olsena
Ben von Wong na Koparkach – kulisy projektu!
Dziś z gdyńskiego portu wyrusza ekspedycja Santi Odnaleźć Orła
Bombowiec z czasów II Wojny Światowej odnaleziony na dnie Zatoki Fińskiej
Bałtycki wrak Dalarö zidentyfikowany po 14 latach!
Komercyjne wycieczki na wrak Titanica już od przyszłego roku!

Na wesoło

Nurkowe pożegnanie z karnawałem

Co to za zwierzę?

Naso elegans

Jaka to roślina?

Isoetes lacustris (Poryblin jeziorny)

Strefa sympatyka

Zaloguj się

Nurkowy Newsletter

Nurkowanie to Twoja pasja?
Chcesz poznawać tajemnice podwodnego świata?
Wstąp do grona sympatyków Jolly Diver już teraz.
Wystarczy tylko jedno kliknięcie!

Google Plus

Scroll To Top