Ile warte jest życie kursanta?

Ile warte jest życie kursanta?

Nurkowanie to partnerstwo

Istnieje wiele pozytywnych stron związania się z konkretnym instruktorem czy centrum / klubem nurkowym. Jest to wygodne i naturalne zachowanie. Wśród nich mogę wskazać chociażby większe możliwości logistyczne, szanse poznania partnerów nurkowych, bicie gazów czy możliwość wypożyczenia brakujących elementów lub nawet całego sprzętu. Nieprzecenione są również aspekty towarzyskie – możliwość poznania nowych osób, dzielących tę samą pasję blisko naszego miejsca zamieszkania. Dodatkowo, jako początkujący nurkowie mamy możliwość rozwoju pod okiem bardziej doświadczonych osób.

 

Przynajmniej w teorii, bo praktyka może nas czasem zaskoczyć, a instruktor od którego oczekujemy wiedzy i doświadczenia może być niewiele więcej, a nawet mniej doświadczony od nas samych. Może się okazać, że instruktorem, w niespełna rok, zostaje osoba mająca na koncie minimalne 100 nurkowań, podczas gdy kursant AOWD z 3 letnim stażem, aktywnie cieszący się z nurkowań rekreacyjnych na wyjazdach wakacyjnych może mieć ich na koncie 150.

Kto w takiej sytuacji jest bardziej doświadczonym nurkiem? Odpowiedź już nie jest taka oczywista.

 

Kontynuowanie ścieżki kariery nurkowej u tej samej osoby, to najczęściej obserwowana praktyka. Jednak nie zawsze kursant jednego instruktora, czyli od OWD po TMX a nawet po CAVE, to najlepsza droga. Dlaczego?

 

Każdy z instruktorów ma inne podejście do szkoleń, kładzie większy nacisk na inne umiejętności, posiada inne doświadczenie a także inne sytuacje awaryjne przeżył pod wodą. Program kursu jako standard nauczania w ramach wybranej federacji stanowi fundamentalną podstawę. To jednak instruktor jest osobą która sprawia, że kurs staje się nauką. Wbrew pozorom, można przeprowadzić całkiem słabe szkolenie spełniając literalnie wszystkie wymagania programu kursu.

 

Z perspektywy kursanta najcenniejsze wydaje się przekazanie dobrych praktyk nurkowych i dzielenie się doświadczeniami, które przygotowują nas do sytuacji, które faktycznie mogą zdarzyć się pod wodą. Nic tak nie uczy jak rzeczywista sytuacja awaryjna, ale w tym sporcie zdecydowanie lepiej uczyć się na cudzych błędach niż na własnych. Warto jednak być przygotowanym na taką chwilę, umieć poradzić sobie z problemem, ale przede wszystkim nie spanikować, opanować pod wodą emocje. Instruktor powinien przygotować kursanta do radzenia sobie ze stresem pod wodą, tak by w momencie realnego zagrożenia ten zachował względny spokój i poradził sobie z awarią lub problemem. Pamiętajmy, że błąd ludzki to najczęstsza, pierwsza przyczyna wypadku nurkowego.

 

Czasem zmiana instruktora może ustrzec przed słabym wyszkoleniem. Jeśli natrafimy na niekompetentnego instruktora, to zmiany sprawią, że mamy szanse trafić na kogoś kto profesjonalnie podejdzie do tematu. Zapewniam, że różnicę pomiędzy partaczem a doświadczonym profesjonalistą, który robi to z pasją zauważycie od razu.

Poziom kursu jest niezwykle istotną podstawą, fundamentem bezpieczeństwa w trakcie późniejszych pokursowych nurkowań.

 

Kiepski poziom szkoleń często idzie w parze z innym czynnikiem potęgującym ryzyko: przesadną pewnością siebie oraz wiarą w swoje możliwości i bagatelizowaniem rzeczywistych zagrożeń. Nurkowanie to wejście do środowiska, które dla człowieka jest obce, a w którym możemy bezpiecznie przebywać jedynie dzięki odpowiedniemu sprzętowi i wiedzy jak go używać. Brak pokory przekłada się bezpośrednio na podejmowanie po kursie większego ryzyka, które czasem kończy się tragicznie. Nieświadomość zagrożeń i konsekwencji płynących z uprawiania ekstremalnego sportu jakim niewątpliwie jest nurkowanie, to poważny problem. Jednak właśnie tego powinien nauczyć przyszłego nurka dobry instruktor.

 

Ile warte jest życie kursanta?

Zatroskany nurek

Szybka kariera nurkowa, to kolejny aspekt obserwowany coraz częściej, w szczególności u kursantów szkolonych przez jednego instruktora. Nie jest to oczywiście regułą, a niechlubnym wyjątkiem są przykłady osób, które pomimo braku odpowiedniego przygotowania i techniki odbijają się od instruktora do instruktora w poszukiwaniu najsłabszego ogniwa – osoby, która w końcu wystawi upragnione uprawnienia, pomimo braku spełnienia kursowych standardów.

 

Wykonywanie kursu za kursem nie pozwala na ugruntowanie umiejętności zdobytych w trakcie szkolenia. Nurek-kursant praktycznie ciągle przebywa pod wodą z instruktorem, co może wywoływać złudne poczucie bezpieczeństwa w trakcie coraz to trudniejszych nurkowań. Pamiętajmy, że praktycznie każdy nowy element sprzętu jak i każda poznana technika wymaga czasu i ćwiczeń aby osiągnąć sprawność w jej posługiwaniu się pod wodą.

 

Śpieszmy się powoli, bowiem woda może bardzo szybko zweryfikować nasze niedociągnięcia nie dając drugiej szansy!

 

Jeśli masz w tej chwili wątpliwości i zaczynasz się zastanawiać kiedy to jest za szybko, odpowiedz sobie na pierwsze z ważnych pytań. Czy nurkowania które obecnie wykonujesz byłbyś w stanie samodzielnie zaplanować i wykonać? Czy w trakcie całego nurkowania masz komfort i kontrolę nad jego przebiegiem, czy może raczej odczuwasz lęk, strach? itd.

 

Do powyższego należy jeszcze dodać budowany przez instruktora autorytet. Kursant wierzy, że instruktor zapewni mu bezpieczeństwo pod wodą, że posiada wiedzę i umiejętności niezbędne do wykonania takich nurkowań, wreszcie, że zabiera go w miejsce, w którym sobie poradzi, na nurkowanie, na które jest gotowy. Niestety często jest to jedynie subiektywne odczucie kursanta, nie poparte posiadanym doświadczeniem. Wspomnę w tym miejscu również o przesadnej pewności siebie obserwowanej wśród instruktorów, która wyraźnie rzutuje na bezpieczeństwo nurków. Wykonywanie w trakcie kursu dodatkowych, nieprzewidzianych standardami, niepotrzebnych z perspektywy szkolenia czynności przez instruktora np. fotografowanie czy kręcenie filmów (nie mam na myśli kamerki GoPro), jest niedopuszczalne. Uwaga instruktora powinna być skierowana na kursantów, a umysł i ręce niezaprzątnięte zbędnymi czynnościami. Pod wodą nieprzewidziane sytuacje dzieją się szybko i trzeba być na nie przygotowanym. W przeciwnym razie już tylko krok dzieli nas od tragedii.

 

O ile, o kompetencji instruktora można dyskutować, to pewne kwestie mają swoje obiektywne granice. Nie wyobrażam sobie robić kursu wrakowego na wraku żaglówki albo samochodu (później często tak wyszkoleni nurkowie trafiają na Bałtyk) czy kursu Cave w kopalniach lub zalanych obiektach industrialnych (później nurkowie udają się do skomplikowanych, obszernych jaskiń). Faktem jest, że tego typu kursy są prowadzone i cieszą się sporym zainteresowaniem. Warto przestrzec również przed instruktorami, których nurkowania ograniczają się wyłącznie do prowadzonych przez siebie kursów.

 

Kurs nurkowy to swego rodzaju inwestycja w nasze późniejsze nurkowania, w nasze bezpieczeństwo, wreszcie w nasze życie. Czy muszę was przekonywać, że warto poświęcić więcej czasu na szkolenie i wykonać je w warunkach przystających do otrzymywanego certyfikatu?

 

Jeśli miałabym coś doradzać przyszłym kursantom, to zachęcam do rozeznania rynku, popytać, poszukać, a kursy specjalizacyjne (np. wrakowy, jaskiniowy, DPV czy sidemount) robić u takich instruktorów, którzy poza kursami, sami regularnie nurkują w danych warunkach (na wrakach, w jaskiniach), w danej konfiguracji (sidemount) czy z wykorzystaniem dodatkowego sprzętu (DPV). Podkreślam, który systematycznie nurkuje, nie od wczoraj!

 

Pamiętajmy, że szkolenie nurkowe to nie tylko nauka techniki nurkowania, ta choć niezbędna nie jest jedynym elementem, to jedynie składowa procesu edukacji NURKA. Procesu, w którym powinniśmy nauczyć się rozwiązywać problemy (głównie te podwodne), współpracować, ponosić odpowiedzialność za siebie, ale także za innych (naszych buddies czy kursantów). Instruktor powinien dawać przykład, w tym również etyczny (stwierdzenie to pojawia się w standardach wielu federacji nurkowych) oraz kształtować w nas postawy moralnie nienaganne.

 

Jednak instruktorzy to nie jedyny problem. Pozostają bowiem jeszcze federacje, które powinny czuwać nad przebiegiem szkolenia (na każdym jego etapie), nad poziomem wyszkolenia instruktorów, nad zakresem poszczególnych kursów. Stowarzyszenia te powinny opracować standardy szkoleń, które mają zagwarantować odpowiedni poziom wyszkolenia kursanta.

 

Ile warte jest życie kursanta?

Spójrzmy na nurkowy świat z dystansem

Niestety, konflikt interesów widać już na pierwszy rzut oka. Federacjom zrzeszającym nurków zależy by członków było jak najwięcej (są to wpływy ze składek instruktorów czy opłaty za wystawiane kursantom certyfikaty). Co dają w zamian? Tu już różnie bywa. Niestety, niektóre funkcjonujące na polskim rynku federacje nurkowe nie mają nawet dostępnych standardów czy podręczników. O jakiej jakości szkolenia możemy więc mówić i jak zweryfikować czy przeprowadzone szkolenie było zgodne z wymaganiami, czy nie?

 

Zastanawialiście się kiedyś: w którym momencie organizacja zrzeszająca płetwonurków dowiaduje się, że WY – kursanci rozpoczęliście lub odbywacie kurs? Otóż, najczęściej dowiaduje się dopiero po jego zakończeniu, w momencie kiedy trzeba wystawić certyfikat. Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że w przypadku wypadku nurka, organizacja w której nurek uczestniczy w kursie często nie posiada wiedzy jakie było to nurkowanie, turystyczne czy kursowe. Sprawa komplikuje się kiedy instruktor ma uprawnienia do prowadzenia kursów w więcej niż jednej organizacji. Ostatecznie o kwalifikacji nurkowania decyduje więc oświadczenie instruktora, który (o zgrozo) rzadko przyznaje, że nurkowanie, na którym doszło do śmiertelnego wypadku było właśnie KURSOWYM.

 

Pamiętajmy, że to sama organizacja prowadzi wewnętrzne dochodzenie, weryfikuje certyfikaty, uprawnienia i oświadczenia, do których nikt z zewnątrz nie ma dostępu. Pole do nieprawidłowości jest naprawdę spore, a konsekwencje w przypadku wypadków śmiertelnych, dużo dalej idące, uderzające bezpośrednio w nikogo innego jak tylko w rodzinę zmarłego. Rodzinę, która nie dość, że właśnie przeżywa osobistą tragedię, to często nieświadoma aspektów związanych z samym nurkowaniem i ewentualnym kursem zostaje obciążona dodatkowymi niebagatelnymi kosztami jak np. transport zwłok z zagranicy.

 

Wypadki nurkowe nie są poddawane wnikliwej analizie i badaniu jak to się dzieje np. w przypadku wypadków lotniczych, spadochronowych czy morskich. Interesy konsumenta, bowiem właśnie nim jest KURSANT, pomimo ochrony prawnej nie zawsze są respektowane. Ani organizacje zrzeszające nurków, ani producenci sprzętu nurkowego, ani wbrew pozorom centra czy kluby nurkowe, nie są zainteresowane rozgłosem a co gorsze wyjaśnieniem przebiegu wydarzeń i ustaleniem przyczyn wypadku. W ich szeroko pojętym interesie finansowym jest sprawę po prostu ZIGNOROWAĆ, wyciszyć. Stąd już prosta droga do stwierdzenia, że przyczyną było utonięcie (nic dziwnego skoro wypadek miał miejsce w wodzie) najlepiej w wyniku problemów zdrowotnych i zamknięcia sprawy. Ostatnio słyszy się nawet szokujące teorie, że skoro wypadek miał miejsce na powierzchni wody, albo po wyjściu z wody, to nie był to w ogóle wypadek nurkowy!

 

Oczywiście organizacje nurkowe mają dostępne mechanizmy sankcji wobec instruktorów którzy dopuszczają się łamania standardów. Mają możliwość pozbawienia instruktora uprawnień w ramach wewnętrznego postępowania, jednak dzieje się to niezwykle rzadko i często na krótki okres czasu (dla przykładu, 2 dni zawieszania instruktora, w związku ze śmiertelnym wypadkiem w Cenote, gdzie doszło do rażącego naruszenia zasad bezpieczeństwa). Zawieszenie nie wydaje się również bardzo dotkliwą karą, instruktor może łatwo zmienić federację i spokojnie szkolić dalej, ale wtedy składki zaczną płynąć na konto innej federacji. Ostatnio ogromne kontrowersje budzi zachowanie amerykańskiej federacji zrzeszającej nurków od 1985 roku. Kilku instruktorów IANTD jest powiązanych ze śmiertelnymi wypadkami nurkowymi, które wydarzyły się w ciągu zaledwie 3 miesięcy! Wciąż oczekujemy na oficjalną reakcję organizacji na niektóre z tych zdarzeń.

 

Na zakończenie przypominam wszystkim obecnym i przyszłym kursantom, że macie prawo wymagać od instruktora dotrzymania standardów danej organizacji (większość z nich znajdziecie w internecie). W każdym przypadku ich naruszenia możecie, a nawet powinniście poinformować o tym fakcie federację nurkową, w której odbywa się szkolenie. Nawet jeśli nieczęsto spowoduje to bezpośrednią reakcję, wyciągnięcie konsekwencji adekwatnych do naruszeń, to jednak dla własnego spokoju sumienia warto zgłaszać naruszenia, które w przyszłości, w innej sytuacji, okolicznościach, z udziałem innych kursantów mogą doprowadzić do tragedii.

 

Życzę samych KOMPETENTNYCH i MORALNIE ODPOWIEDZIALNYCH instruktorów oraz BEZPIECZNYCH i SATYSFAKCJONUJĄCYCH nurkowań!

 

Sami sobie odpowiedzcie ile jest warte wasze życie? Czy chcecie kłaść je na szali z niepokonanym z żywiołem jakim jest woda?

 

Są starzy nurkowie i są zuchwali nurkowie,

ale nie ma starych zuchwałych nurków.


 

 

Zdjęcia: Pixabay

34 komentarze

  1. Pani Ulu, wyjątkowo trafna diagnoza polskiego światka nurkowego. Kiedyś instruktorzy szkolili ludzi z którymi potem nurkowali i się przyjaźnili. Nie szło się na skróty. Nikt nie chciał nurkować z kiepskim i nie radzącym sobie pod wodą partnerem. Często ilość nie idzie w parze z jakością.

    • kiedys nurkowie na ogol byli kiepsko wyszkoleni technicznie i raczej nie nurkowali technicznie (stara kadra nurasów w Polsce to dobre odniesienie). Było ich duzo mniej bo nie było sprzetu ani ludzie nie mieli na to kasy. To rownie dobrze mozna napisac, ze kiedys to ludzie byli zajebistymi kierowcami, bo wypadkow duzo mniej. A uj z tym ze samochodów jedna setna z tego co obecnie.

  2. Winne sa nie tylko centra nurkowe i instruktorzy. Kursanci nie pytaja sie o doswiadczenie danego instruktora. Czesto czynnikiem ktorym sie kierują jest cena kursu a nie profesjonalizm osoby szkolacej

    • Tylko skąd osoba, która chce dopiero zacząć nurkować ma wiedzieć, o co zapytać? A nawet jak już wymyśli o co zapytać, to skąd ma wiedzieć, czy odpowiedź świadczy o dużym czy małym doświadczeniu instruktora? Czy 200 nurkowań na koncie to dużo czy mało? Czy 40 metrów do głęboko czy płytko? Osoba bez doświadczenia tego nie wie, nie wie jakie pytania zadać i jakie odpowiedzi powinny ją zaalarmować. Wierzy w moc certyfikatu instruktora i ufa, że federacja która go wydała, wiedziała co robi. Ja bym nie wskazywała kursantów jako współodpowiedzialnych, tak jak nie wskazuję pacjenta zmarłego w efekcie operacji chirurga-konowała, bo „mógł zadać pytania przed zabiegiem”. Jasne że mógł. Tyle tylko że odpowiedzi by mu nic nie pomogły, bo skąd ma wiedzieć, co one tak naprawdę oznaczają…

      • HANCZA HANCZA

        To co napisalas dotyczy kazdej dziedziny zycia , np. jesz i nie czytasz etykiet ze skladem co jesz, bo wierzysz, ze ktos to za Ciebie zrobil.

    • Problemem nie są organizacje, ale konkretni instruktorzy, którzy świadomie łamią jasno sprecyzowane standardy.
      Jeszcze większym problemem są sami potencjalni kandydaci na płetwonurków: byle jak najtaniej a najlepiej za darmo. To i dostają to, za co zapłacili…

  3. To nie jest tylko problem dotyczacy polskich szkół. Poznałem kiedyś Polaka, który szczycił się keitami master of diving a wiedze miał na poziomie OWD. Kursy robił podczas wakacyjnych wypadów do hoteli oferujacych rowniez bazy nurkowe. A zeby bylo zabawniej jego dziecko ktore mialo 14 lat bylo w trakcie robienia ostatniej specjalizacji na mastera?! I potem podczas sytuacji awaryjnej jesteśmy skazani na takich partnerów…

  4. Ja mialam szczescie uczyc sie od instruktora, ktory mial tysiace nurkowan. Na pierwszym miejscu stawial bezpieczenstwo i treing umiejetnosci. Wiekszosc kursantow dlugo po kursie nurkowala z nim. Jak nie byl pewien umiejetnosci kursanta to szkolil go bardzo dlugo, zanim dal mu certyfikat.Nikt nie mial zadnego zdarzenia zagrazajacego zyciu. Ja u niego dopiero moglam zrobic AOWD po 100 nurkowaniach . Ale instruktor robil to z pasji, nie dla kasy. Na nurkowiskach nasi OWD byli duzo sprawniejsi technicznie niz reszta z AOWD.

    • A znasz jakiegoś malarza pokojowego/hydraulika/stolarzra/mechanika samochodowego (niepotrzebne skreslic), który wykonuje swoja pracę TYLKO dla pasji (za darmo) i nie pobiera za nia pieniedzy? No właśnie…. to dlaczego niektórym sie wydaje, że instruktor nurkowania ma wykonywać swoja pracę za darmo?

  5. niech wymyślą jeszcze ze 100 kolejnych kursów tematycznych min nurka półsuchego, nurka pływającego pod rzęsą w stawie obsługi komputera bezprzewodowego itd inne bzdury do wyciągania kasy… a nikt już nie wiej na czym polega praca na lince sygnalisty, chronometrażysty, jak oddychać i opróżniać wodę z automatu jednostopniowego lub o połączonych stopniach, jak oddychać z jednej fajki w komorach powietrznych i wreszcie jak nurkować w ciemnej, brudnej wodzie bez światła, w mokrym i z gołymi rękoma… i przykład jak dawałem syna pod opiekę instruktorce za granicą na tzw. nurka zapoznawczego – podpis pod wszystkim co wykluczało odpowiedzialność instruktora i max odpowiedzialności dla opiekuna, na moje pytanie dlaczego? odpowiedź przecież nie wiedzą co młody 13 latek mógł robić rano w hotelu… tak wciągnął kreskę i przyszedł na keję z ojcem nurkiem zawodowym dać nura i pogrążyć całą firmę nurkową w kłopotach (chyba takie myślenie ich obowiązuje), finał taki że zero pracy maską na wypadek jej utraty lub zalania i takie tam, a ojciec jak rekin na bezdechu krążył w bezpiecznej odległości, ot i cała odpowiedzialność i kunszt warsztatu w tych czasach…

  6. instruktor

    Dobrze, że w Polsce znajdzie się jeszcze kilka klubów nurkowych (nie komercyjnych centrów nurkowych !, głównie są to klubu CMASowskie) gdzie kurs nurkowania to także zajęcia basenowe (pływanie, nurkowanie w sprzęcie, ratownictwo wodne, freediving itp.) trwające kilka miesięcy a dopiero po ich zakończeniu właściwy kurs w wodach otwartych. Kursant ma czas na to by dojrzeć, nabrać kondycji fizycznej i wyrobić sobie nieco psychikę. A instruktorzy w takich klubach to zazwyczaj prawdziwi pasjonaci szkolenia, którzy zazwyczaj nie żyją tylko z nurkowania…

    • masz rację, reguły CMAS

    • Do czego kondycja fizyczna w nurkowaniu rekreacyjnym? Nie widziałeś starszych osób po 70 nurkujących? Ja zapewniam ze widziałem wiele takich osób czerpiących radość z nurkowania bez wielkiej „elitarności”

  7. Maciej Curzydło

    Tak tylko dla precyzji 🙂
    Osoba pisząca ten artykuł pomyliła w wypadku trimiksowego instruktora PADI wymagania wstępne z wymaganiami certyfikacyjnymi.
    To częsty błąd bo w PADI te wymagania dość często mocno się różnią, ponieważ chodzi o to aby instruktor w warunkach bazy nurkowej mógł rozpocząć swoją naukę wcześniej ale aby zostać instruktorem musi spełnić wymagania certyfikacyjne:
    Aby zostać instruktorem full trimiksowym PADI trzeba:
    Mieć minimum 350 nurkowań w tym ponad 50 dekompresyjnych głębszych niż 40 metrów w tym nie mniej niż 10 na trimiksie hipoksycznym

    • avatar

      Dziękuję za merytoryczną uwagę. Pisząc ten fragment myślałam o kandydatach na instruktora. Jednak masz rację, przy tak dużej rozbieżności doprecyzuję wymagania w artykule. Pozdrawiam, Ula

  8. Niestety. Ale i komercjalizacja weszła do nurkowania. Tak to już jest w naszym świecie i tego nie dało się powstrzymać. Można mnożyć przypadki ludzi całkowicie przypadkowych nurkujacych w przy hotelowych bazach gdzie w czasie nurka walczą o życie a po wakacyjnym turnusie chwalą się certyfikatami. To nie problem tych ludzi ale to jest problem tej właśnie komercjalizacji. Aby te federacje co wydają certyfikaty miały odpowiednie ilości nowych wpływów muszą mieć mieć odpowiednio duża ilość instruktorów którzy raczej mało mają wspólnego z prawdziwym i rzetelnym instruktorstwem. Bo nie liczy się jakość ale ilość.
    Pamiętam czasy początku lat 90 gdy uzyskiwaniem swój pierwszy certyfikat CMAS. Gdy poznałem to środowisko to w kolejnych latach szukałem ośrodków gdzie szkolili najlepsi instruktorzy bo było zaszczytem posiadać pieczątki tych instruktorów w swojej książeczce nurkowej. Życzyłbym sobie i innym nurasom takich czasów. I na koniec takie motto które powtarzał nam instruktor: ” niedoświadczony płetwonurków to pewna śmierć, a niedoswiadczonych dwóch płetwonurków to umieranie w towarzystwie.”

  9. Underwater

    Na moich oczach Pani z P3 odkryła istnienie tablic decompresyjnych :/

  10. NurekNaLince

    A ja uważam, iz powinna powstać polska komisja badająca wypadki nurkowe. Cos na wzór komisji do spraw wypadków lotniczych.

  11. Wypadki byly i bedą…

  12. Kiedyś… szofer to był KTOŚ dzisiaj prawie każdy ma samochód. Rekreacja i zabawa a nie wielka elitarność. Bo panie przed wojną to byli nurkowie nie to co teraz nie wtedy panie nurek to był nurek nie to co tersz nie…

  13. Ciekawy temat, ale podczas szkolenia zdarza się niewiele wypadków. Jedyny jaki pamiętam to wypadek Leszka Nowaka podczas szkolenia trimixowego na Hańczy. Nie słychać też o wypadkach spowodowanych złym wyszkoleniem, ale pewnie autorka ma mocne dowody (za Strugalskim).

  14. pozdrawiam rc

    Napisałem do …… tekst o elektrozaworze, instruktorzy uczestniczący w tym projekcie, nie mieli podstawowego zrozumienia jak działa ich sprzęt. Jak działa reduktor z suchą komorą, nie wiedzieli że ciśnienie między stopniowe rośnie w nich wraz z głębokością. Również nie znali zakresu pracy elektrozaworów. Przetestowanie sprzętu w zakresie nurkowania nie odbyło się. Nie dlatego że nie da się tego przeprowadzić, da się przebadać zachowanie układów, nawet bez posiadania wyposażenia z ZTPP AMW.

    Cytowałem fragment z artykułu na ……, zostały podmienione nagłówki. przepraszam za zaistniałą sytuację, starałem się cytować z podaniem źródła. Zacytuję z niższego poziomu, ze spacjami.

    [edytowany przez administratora, usunięte zostały nazwy własne, podstawa §12 Regulaminu portalu nurkowego Jolly Diver]

  15. Adam U. Arciszewski

    Pytanie czy aby na pewno wszystko co złe to przez instruktorów? I czy aby na pewno wyśrubowywanie wymagań dotyczących w/w uprawnień zmieni coś poza wykoszeniem konkurencji? Wydaje mi się że najlepszy nawet instruktor o ile jest w stanie nauczyć kursanta poprawnych technik i wpoić mu niezbędną wiedzę i umiejętności, nie jest w stanie zrobić jednego. Nie jest w stanie nauczyć kursanta zdrowego rozsądku. Część ludzi ma po prostu w sobie nadmierny pociąg do testowania granic swoich możliwości, za każdym razem muszą coś sobie samym udowodnić i to jest zapewne główną przyczyną tych wszystkich tragicznych wypadków. Przeceniają swoje możliwości a wtym sporcie błędy mają dość wyskoka cenę.

  16. pozdrawiam rc

    Niczego nie wyjaśnimy, bo redakcja się boi. Zamiast strachu u instruktorów, że zostaną opisani i wypadną z rynku.

    Na początek ranking instruktorów, z opisami sytuacji zagrożenia, osoba widoczna anonimowo z opisem, dane osoby znane tylko administratorowi rankingu.
    Taka lista przewałów.
    Niech będzie jasne, kto szkoli na kursie TMX z wyssanymi butlami.
    Kto zakręca tlen w CCR, innemu nurkowi, itp.
    Który nie wymienił wapna sodowanego i kursanci uratowali instruktora.

  17. Wiem ze dalej sobie szkoli na megalodonach. Jak gdyby nic sie nie stało. Za.iast zniknąć, to komercyjnie szkoli za pieniądze. Hańba.

  18. Hej,

    Takie miała informacja od początkującego nurka. Wszystkie moje kursy robiłem za granicą starannie wybierając szkołę nurkową. PADI OWD zrobiłem na Teneryfie. Super centrum i super instruktorzy, doświadczeni nurkowie,strażacy i same superlatywy. To oni ustanowili dla mnie pewien standard szkoleniowy. Uczeń u nich nie był traktowany jak klient. Ty nurkujesz? To ty szykujesz swój sprzęt pod okiem instruktora. Nie wiesz? To się zapytaj a nie rób na ślepo. Kursant miał obowiązek dbać o sprzęt jak o swój. Lubię takie podejście. AOWD robiłem na Cyprze tureckim. Kolejne super centrum. Może i nie było piękne i błyszczące i jak z katalogu ale kadra super. Po pierwsze sprawdzili papiery a potem wrzucili mnie do wody żeby sprawdzić czy mogę robić AOWD. Przeżyłem wspaniałe nurkowania i czułem się bezpiecznie. Nurkowało z nami sporo przyjaciół mojej instruktorki – starszych Anglików mających już po kilkaset zarejestrowanych. To było coś niesamowitego, że tak dbali o każdego i mając mnie w swoim gronie uważnie obserwowali co robię i służyli mi pomocą jeśli jej potrzebowałem. Pierwszy mój wrak to wysokie progi – ZENOBIA. Super nurkowanie, pełne emocji w super towarzystwie. Pierwszy zonk nurkowy trafił mi się na Sycylii, gdzie robiłem NITROX. Centrum nurkowe w Naxos, instruktor A. L. omijać z daleka. Taki paździerz i nieprzygotowanie, że aż głowa bolała. Na łodzi bajzel jak cholera. Nurkowie pomieszani z turystami. Jak zostawisz sprzęt na wierzch to masz szansę go nie znaleźć – bo ktoś go kopnie do wody robią zajebiste selfie. Po raz pierwszy byłem świadkiem kiedy instruktor wskoczył do wody i zostawił kursantów szamoczących się ze sprzętem i nie sprawdzając ich przed tym. Siedział w wodzie i pośpieszał kursantów żeby się ruszyli. Tragedia. To tam, nie sprawdzono mi czy zawór w butli był odkręcony do końca i na głębokości ok 20m zaczęło brakować mi powietrza. Całe szczęście udało mi się zwrócić uwagę instruktora, który szybko naprawił to przeoczenie. Resztę nurkowania miałem już zwalone a na powierzchni oczywiście sprawę zbagatelizowano. Tak na dobra sprawę więcej sam się nauczyłem czytając i samemu robiąc zadania i ćwiczenia związane z nurkowaniem na EAN, ale nie każdy jest taki. Ostatni kurs jaki robiłem to DEEP DIVER na Gran Canarii. Jak zwykle booking przez internet. I znowu super trafiłem. Rzeczowo, profesjonalnie i świetnie zorganizowane nurkowanie. Po raz pierwszy doznałem objawów paniki i strachu na głębokości prawie 39m, dzięki własnemu opanowaniu i świetnemu instruktorowi, który na spokojnie pomógł mi się wynurzyć byłem w stanie zejść pod wodę ponownie. Zeszliśmy na 28m i ponownie zaczęła mnie ogarniać panika i chciałem przerwać nurkowanie. Wróciliśmy do liny i tam „zapytał” się czy chcę jeszcze na tej samej głębokości pooglądać wraki czy wynurzamy się. Dzięki jego spokojowi sam sobie poukładałem rzecz w głowie i kontynuowaliśmy nurkowanie. Zszedłem na 40m w pełni panując nad sobą. Jose trzymał się na uboczu dając mi przestrzeń a jednocześnie miał mnie na oku.

    Generalni kończąc tę długą opowieść moja konkluzja jest taka, że nie można mówić o zagranicznych/centrach nurkowych że są be a nasz polskie to miód malina. Jak zawsze odpowiedzialność jest po obu stornach. Instruktor uczy i pilnuje ale jak ktoś jest idiotą i zabiera się za nurkowanie – lub też każdy inny ekstremalny sport – bez poukładanej głowy, to sam się prosi o kłopoty. Ja osobiście nie jestem zainteresowany nurkowaniem w basenie i robienie basenowych szkoleń czekając na dwa nurkowania w jeziorze. Ten rodzaj nurkowania nie interesuje mnie. Chciałbym ponurkować do wraków na Bałtyku, ale sam dobrze wiem, że jeszcze długa droga przede mną i mogę nigdy nie osiągnę odpowiedniego przygotowania do czegoś takiego. Jednak, na pewno nie będę udawał chojraka i nie będę się starał na siłę przekonać, że może ze mną nurkować. To toż jest rodzaj odpowiedzialności jaki bierzemy na siebie nurkując z partnerem.

    Zyczę wszystkim bezpiecznych nurkowań i czerpania radości z tego sportu. Wolno wszystko tylko z głową:-).

    • Wraki Bałtyku oprócz koloru wody wiele się nie różnią, a jest wiele do 30m. Pytanie brzmi czy Ty sam sobie nie odkręcasz butli? Twój partner tego nie sprawdza, tylko czekasz aż przyjdzie instruktor? Chyba tego nie uczą na kanarach?

      • Misiek, ja odkręcam butlę ale byłem kursantem i jako taki podlegałem opiece instruktorskiej. I instruktor mając pod opieka kursanta powinien sprawdzić czy taki początkujący jak ja zrobił całą robotę jak należy. O to w tym wszystkim chyba chodzi. prawda? O właściwą opiekę instruktorską nad kursantami. O tym jest artykuł i dyskusja, o niewłaściwym wyszkoleniu i podejściu do sprawy szkoleń przez niektórych instruktorów.

        Gdybym był na samodzielnym nurkowaniu to mógłbym mieć pretensję do siebie chociaż nurkując z partnerem przed zejściem do wody sprawdzamy sobie wzajemnie sprzęt. I to jest ten moment kiedy taki błąd powinien zostać wychwycony. Ja swoją lekcję już odebrałem i teraz za każdym razem sprawdzam. Uczę się na błędach:-).

        • Sorry ale przeczytałem, że tam robiłeś nitrox, już po AOWD. Już po OWD zazwyczaj instruktor nie sprawdza sprzętu kursanta (chyba że ten w czasie kursu zmienia sprzęt – side mount, rebreather itd. , wyjątek jest gdy instruktor jest partnurem). Ja nurkowanie nitrox robiłem z partnurem, instruktor był prowadzącym/asystą. Nie ma potrzeby przy tym kursie nurkować z samym instruktorem, ale jeśli tak było, to był jego obowiązek jako partnura.

    • Drogi Panie Kolego, Misiek ma 100% racji i też zwróciłam uwagę na ten szczegół czytając twój wpis. Mnie na OWD (który to kurs robiłam na Bałtyku w fatalnych warunkach, w pocie czoła i przez wiele tygodni, bo instruktor plastiku nie chciał dać :() nauczono, że sprzęt klarujemy sobie sami i sami też zawsze, podkreślam ZAWSZE sprawdzamy przed wejściem do wody. I nie możesz mieć pretensji, że ktoś ci butli nie odkręcił prawidłowo bo jako nurek AOWD zdecydowanie powinieneś zadbać o to sam. Żal możesz mieć jedynie do swoich poprzednich „sprawdzonych” szkół na Teneryfie czy gdzieś tam, że cię tego nie nauczyły. Podobnie z Nitroxem i innymi gazami mieszanymi – masz nie tylko prawo ale i obowiązek sprawdzić zawartość butli. Nie ważne, że ktoś z obsługi powiedział ci że własnie to zrobił, i nie ważne że butla jest opisana, nie ważne że wszyscy się niecierpliwią bo przedłużasz wypłynięcie, masz prawo poprosić o analizator (jeśli nie masz swojego) i sprawdzić zawartość gazów. Od tego zależy twoje życie. Dobra szkoła to nie taka, która wszystko za ciebie zrobi tylko taka, która nauczy cię samodzielności. Dzisiaj czytając twój wpis nie żałuję ani jednej łzy, którą wylałam na kursie podstawowym 8 lat temu.

  19. Może napisałem skrótowo ale tak już byłem po AOWD ale na Nitroxie „instruktor” był moim partnerem, ale z różnych względów bardziej skupiał się na zarabianiu kasy i turystach, których przy okazji zabierał na pokład. Dodatkowo nauczyłem się wybierać centra nurkowe, które skupiają się na nurkowaniu i nurkach a nie koszeniu kasy na wszystkich frontach. To był przykład takiego centrum „…dobra dobra, wszystko ok, mamy wszystko co potrzeba, jestem instruktorem, będzie Pan zadowolony…”. Kolejna, lekcja odebrana.

Masz coś do powiedzenia? Napisz komentarz!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone gwiazdką *

*

Nurkowości

PADI Women’s Dive Day 2018 za tydzień!
Belgijski nurek Marc Sluszny zginął w Font Estramar
Powstała grupa Jolly Diver SHE – stworzona dla nurkujących KOBIET!
Mszczonów: powstaje najgłębszy basen na świecie!
Wypadek nurkowy na kamieniołomie Zakrzówek
48 kobiet nurkujących jednocześnie – próba ustanowienia rekordu świata
Kamieniołom Piechcin: śmiertelny wypadek nurkowy
VI Zlot Freediverek już w lipcu na Kaszubach!
Polka zginęła na Ofen Attersee
Nurek z Polski zaginął na wraku Bremerhaven

Na wesoło

Pomysły na spędzenie nurkowej wiosny

Co to za zwierzę?

Węgorz europejski (Anguilla anguilla)

Jaka to roślina?

Fontinalis antipyretica  (Zdrojek)

Strefa sympatyka

Zaloguj się

Nurkowy Newsletter

Nurkowanie to Twoja pasja?
Chcesz poznawać tajemnice podwodnego świata?
Wstąp do grona sympatyków Jolly Diver już teraz.
Wystarczy tylko jedno kliknięcie!

Google Plus

Scroll To Top