Wywiad z Bartłomiejem Gryndą – pomysłodawcą i twórcą ROV GRALmarine

Flaga brytyjska

This article is available also in english.

Interview with Bartłomiej Grynda, the founder and creator of ROV GRALmarine.


 

Wywiad z Bartłomiejem Gryndą - pomysłodawcą i twórcą ROV GRALmarine

W trakcie przygotowań ROV GRALmarine

Wrocławska firma GRALmarine od kilkunastu lat produkuje jedne z najlepszych na świecie świateł na rynku nurkowym. Śmiało mogę powiedzieć, że jesteście w tej chwili liderem, a wasze lampy LED DUO, to godne polecania cudo.

 

Skąd pomysł by zaangażować się w konstrukcję podwodnego pojazdu (ROVa)?

 

Konstrukcjami pojazdów podwodnych ROV zainteresowałem się parę lat temu. Jednak wtedy postrzegałem je głównie jako narzędzie do inspekcji obiektów podwodnych, wspomagania pracy nurka, „turystyki” podwodnej możliwej bez wchodzenia do wody.

 

W tym czasie nurkowie ustanawiali rekordy głębokości w wodach otwartych, kolejne ekspedycje odkrywały wraki Titanica, Bismarcka, innym udało się kolejny raz dotrzeć na dno Rowu Mariańskiego. Pojazdy podwodne, batyskafy pokazały dno oceanu z głębokości niemal 11 kilometrów!

 

Jednak na stałym lądzie, w zalanych jaskiniach wyniki eksploracji były zdecydowanie gorsze, w granicach 300-400 metrów. Nurkowanie w nich stwarzało duże trudności. Trudno dostępne, wąskie, pełne zacisków korytarze jaskiń uniemożliwiały użycie specjalistycznego sprzętu. W wielu miejscach nawet transport sprzętu dla nurka był dużym wyzwaniem.

 

Nawet najgłębszym wykonywanym przez człowieka nurkowaniom daleko było do maksymalnej głębokości zalanych jaskiń. Dodatkową trudność stanowi sam profil jaskiń, które najczęściej nie są pionową studnią.

 

Oglądając grafiki z profilami jaskiń prawie zawsze w ich dolnej części widać poziomą kreskę z datą, głębokością i nazwiskiem nurka, który dotarł tam jako pierwszy. Rysunek kończy się w miejscu, w którym zatrzymał się pomiar wykonany w tracie nurkowania, przy użyciu sondy lub poprzez zanurzenie ROV.

 

Podobnie wyglądały pomiary, najgłębszej do października tego roku włoskiej jaskini, Pozzo Del Merro. Pojazdy podwodne udało się tam sprowadzić na głębokość 210 metrów (ROV MERCURY), 310 metrów (HYBAL 300) i 392 metrów (PROMETEO). Właśnie na podstawie tego ostatniego pomiaru włoska jaskinia w 2002 roku została uznana za najgłębszą, zalaną na świecie.


 

Hranicka Propast

Hranicka Propast – profil przed opuszczeniem ROV GRALmarine

Kiedy pojawiło się zainteresowanie czeską jaskinią?

Przez wiele lat nic się nie zmieniało, i dlatego trudno mi było uwierzyć, że niecałe trzy godziny jazdy od Wrocławia znajduje się jaskinia, która może być najgłębszą jaskinią na świecie. Tą jaskinią jest Hranicka Propast koło Ostravy.

 

Początki jej podwodnej eksploracji sięgają lat 60-tych ubiegłego wieku. W 1961 roku określono jej głębokość na 6 metrów, w kolejnych latach nurkowie i sondy ciężarkowe zwiększyły jej głębokość do 373 metrów.

 

Użycie pierwszy raz sondy elektronicznej z certyfikatem Polskiego Urzędu Miar wykonanej specjalnie przez GRALmarine pokazało głębokość 384 metrów. Sonda została opuszczona przez Krzysztofa Starnawskiego z głębokości 200 metrów. Czas denny, jakim dysponował nurek, około 5 minut, uniemożliwiał przemieszczanie sondy na długim, 200-metrowym kablu i dalsze poszukiwania głębszego miejsca.

 

Jednak wciąż było to 8 metrów płycej niż we włoskiej jaskini Pozzo Del Merro. Jak się później okazało, sonda wylądowała na górce kamieni z osypiska, które powstało na skutek obsunięcia się skał z zacisku na głębokości 200 metrów. Szukanie większej głębokości w ten sposób nie mogło zapewnić sukcesu.

 

Jedynym sposobem było zbadanie tej jaskini przy użyciu zdalnie sterowanego pojazdu podwodnego. Pierwszą próbę eksploracji tej jaskini za pomocą zdalnie sterowanego pojazdu podwodnego HYBAL przeprowadzono w 1995 roku. Osiągnięta głębokość wyniosła 205 metrów.


 

Wywiad z Bartłomiejem Gryndą - pomysłodawcą i twórcą ROV GRALmarine

ROV GRALmarine w akcji

Trudne dobrego początki…

Prace nad naszym pojazdem rozpoczęły się na początku 2014 roku. Pierwszym testem ROV GRALmarine miało być użycie go podczas wyprawy w poszukiwaniu okrętu ORP Kujawiak, zatopionego w czasie wojny, u wybrzeży Malty. Liczyliśmy się z tym, że głębokość w miejscu poszukiwań nie przekroczy 120 metrów.

 

W ciągu pół roku powstał nasz pojazd, który po testach zabraliśmy na wyprawę. Mimo że podczas transportu lotniczego został mechanicznie uszkodzony, udało się nakręcić film z wraku na głębokości 95 metrów. Zebrany w ten sposób materiał filmowy stanowił podstawę do identyfikacji wraku przez archeologów z Uniwersytetu Maltańskiego.

 

Głębokość nie była imponująca,dodatkowo pojazd był opuszczany pionowo w dół, w przypadku jakiejkolwiek awarii można go było wyciągnąć za kabel. Opuszczenie ROV na 400 – 500 metrów również było możliwe.

 

Największym problemem okazał się kabel łączący pojazd z powierzchnią. Miał on grubość 12 mm, był wzmacniany kevlarem i zapewniał nie tylko zasilanie z powierzchni, ale również transmisję sygnału wideo oraz sygnałów sterujących. Mógł on pracować dowolnie długo pod wodą. Jednak jego długość – 130 metrów wraz z bębnem do jego nawinięcia ledwie mieściła się w limicie ciężaru dopuszczonego do transportu lotniczego. Zaletą była bardzo duża wytrzymałość (ponad 1000 kg), wadą duża sztywność bardzo utrudniająca wpływanie do korytarzy Na pokładzie miał jedną, ruchomą kamerę oraz oświetlenie o regulowanej mocy.

 

Tak też były zbudowane pojazdy ROV zdobywające Pozzo Del Merro, Hranicką Propast i inne jaskinie. Dopóki przekrój jaskini był pionowy, ewentualnie z lekkim pochyleniem dawały sobie radę. Jednak sztywność kabla, jego bezwładność bardzo utrudniały wpłynięcie w korytarze.

 

My postanowiliśmy zrobić to inaczej. Użyliśmy światłowodu – kabla o średnicy zapałki, elastycznego, wytrzymałego, lekkiego, a co ważne zachowującego neutralną pływalność pod wodą. Dzięki temu pojazd mógł go bez problemu wyciągać z bębna umieszczonego na powierzchni.

 

Jedyną wadą tego rozwiązania jest brak możliwości zasilania z powierzchni. Pojazd jest zasilany z wewnętrznych akumulatorów litowych, które umożliwiają mu pracę przy pełnym obciążeniu przez około 3 godziny.

 

Wielką zaletą jest natomiast przepustowość światłowodu. Bez problemu można przesłać obraz na żywo z wielu kamer FULL HD umieszczonych na ROV, odczyty z kompasu, głębokościomierza, komputera, sygnały sterujące pracą kamer, oświetlenia oraz silników. W przypadku użycia tradycyjnego kabla jest to niemożliwe. Elastyczność i lekkość światłowodu umożliwia przejście przez poziome korytarze i zaciski.

 

Testy, oprócz ciśnieniowych wykonywanych w komorze na 600 metrów, robiliśmy w zalanych kamieniołomach oraz w Kopalni Uranu „Podgórze” w Kowarach. Przy okazji nakręciliśmy tam film z głębokości prawie 180 metrów, po dojściu do zawału w szybie.


 

Wywiad z Bartłomiejem Gryndą - pomysłodawcą i twórcą ROV GRALmarine

ROV GRALmarine vs Hranicka Propast

A jak wyglądały początki działań ROVem w Hranickiej Propasti?

Wcześniej nigdy nie byliśmy w Hranicach. Nie mieliśmy surowych filmów z kamer z nurkowań. Wiedzę o profilu jaskini czerpaliśmy tylko z dostępnych w internecie zmontowanych filmów. Na głębokość 180 metrów miały prowadzić tylko dwie opustówki. Do takiego profilu jaskini przygotowaliśmy nasz pojazd.

 

Pierwszy raz pojechaliśmy zobaczyć Hranicką Propast w połowie września tego roku. Poznaliśmy na miejscu Czeską ekipę z ZO 7-02 Hranicky Kras która bardzo pomogła nam w przygotowaniach do wodowania ROV w jaskini. Byliśmy pod wrażeniem jak dobrze rozwiązali sprawy transportu ciężkiego sprzętu, w tym butli nad wodę. Wspaniała tyrolka ze stalowej liny z wyciągarką spalinową. Wysokość od lustra wody do powierzchni to 74 metrów.

 

Mimo pięknej okolicy i wspaniałej pogody nie był to dla nas udany wyjazd. Główny akumulator zasilający silniki i oświetlenie odmówił współpracy. Pierwsze próby w wodzie musieliśmy odłożyć o tydzień.

 

Wywiad z Bartłomiejem Gryndą - pomysłodawcą i twórcą ROV GRALmarine

ROV GRALmarine już prawie w wodzie

Drugie podejście w założeniach nie miało być zanurzeniem maksymalnym. Musieliśmy przede wszystkim wypróbować ułożenie rozwijanego światłowodu przez bloczek oraz zanurzyć się do dna pierwszej studni, no może troszkę dalej. Od platformy nad samą wodą korytarz ma nachylenie 45 stopni i po osiągnięciu 50 metra głębokości zamienia się w pionową studnię. Ten odcinek korytarza jest wąski, dno jest pokryte ostrymi kamieniami, pniami drzew, gałęziami. Aby uniknąć zablokowania się światłowodu na tym odcinku był on prowadzony do bloczka co bardzo ułatwiło jego rozwijanie.

 

Pierwszy raz ROV został przeprowadzony przez Krzysztofa Starnawskiego. Gdy on powrócił na powierzchnię rozpoczęliśmy zanurzanie ROV. Po 10 minutach osiągnęliśmy głębokość prawie 180 metrów. To było dno pierwszej studni. Pokryte miękkim osadem , z kawałkami pni , gałęzi, liści. Wróciliśmy na 155 metrów i popłynęliśmy wzdłuż poręczówki w stronę drugiej studni. Po kilkunastu metrach zaczęła nam ginąć przykryta kamieniami i liśćmi. Postanowiliśmy wrócić na powierzchnię. Krzysztof powiedział że następnym razem poprowadzi nową opustówkę równolegle do starej. Bez przeszkód wróciliśmy na powierzchnię.

 

Wywiad z Bartłomiejem Gryndą - pomysłodawcą i twórcą ROV GRALmarine

Skupienie i precyzyjne sterowanie ROVem

Świat już wie, że 27 września 2016 roku udało się Wam zamieszać w nurkowym świecie dowodząc, że to właśnie Hranicka Propast jest najgłębszą, zalaną jaskinią na świecie.

 

A jak Ty wspominasz ten pamiętny dzień?

Gdy przyjechaliśmy na miejsce Krzysztof Starnawski był już pod wodą, aby założyć nową poręczówkę. Nie czekając na wynurzenie Krzysztofa zwodowaliśmy ROV a jeden z nurków przeprowadził go na głębokość 50 metrów i podpiął do bloczka. W tym czasie Marcin Jamkowski pływał wokół pojazdu, robił mu zdjęcia i filmował.

 

Wiedzieliśmy kiedy Krzysztof ma powrócić z dekompresji i zaczęliśmy wolno zanurzać się w kierunku nowej poręczówki. Mimo że płynęliśmy wolno, mijając starą poręczówkę aż do głębokości 180 metrów nie znaleźliśmy żadnej nowej liny.

 

W międzyczasie, po przeprowadzonej dekompresji, Krzysztof zakończył nurkowanie. Dopiero wtedy okazało się, że nowa poręczówka została założona w innym miejscu, od głębokości 50 metrów. Szybko wycofaliśmy ROV na powierzchnię by rozpocząć ponowne zanurzenie, już po nowej poręczówce.

 

Głębokościomierz pokazuje kolejne cyferki związane z rekordami. Na 200 metrach mijamy pozostawiony bęben od kabla, na jego końcu jest zamocowany przetwornik ciśnienia, który wskazał 384 metr. Za chwilę ROV mija 205 metr, to głębokość zanurzenia ROV HYBAL w 1995 roku. Przekraczamy 300 metrów, na 350 metrach widać dno, to trochę za szybko a przede wszystkim za płytko. Widoczność się pogarsza, ale z boku widać ciemność. To dobry znak, w tym miejscu jaskinia powinna się kontynuować.

 

Zanurzamy się dalej… przekraczamy głębokość sondy – 384 metry, a za chwilę mamy 392 metr. Na powierzchni wszyscy wstrzymują oddech, oznacza to, że Hranicka Propast jest co najmniej tak głęboka jak Pozzo del Merro.

 

Wywiad z Bartłomiejem Gryndą - pomysłodawcą i twórcą ROV GRALmarine

Hurraaa… 404 metry – Hranicka Propast jest najgłębszą, zalaną jaskinią na świecie!

W dolnej kamerze zaczyna pojawiać się dno, mijamy 400… 401… 402… 403… wreszcie 404 metr. Docieramy do dna udowadniając tym samym, że Hranicka Propast jest najgłębszą, zalaną jaskinią na świecie.

 

Nad wodą następuje wybuch radości. Osobiście cieszę się tylko trochę, bowiem dla mnie sukcesem będzie moment gdy ROV GRALmarine znajdzie się na powierzchni. W przedniej i tylnej kamerze widać, że dno schodzi jeszcze w dół. Pojawia się pokusa, może próbować dalej? Jednak dno pokryte jest w tym miejscu pniami i gałęziami, w które łatwo można zaplątać podwodny pojazd. Dodatkowo głębokość jest poza zasięgiem jakiegokolwiek nurka, co oznacza, że nie zejdzie na ponad 400 metrów by wyciągnąć ROV. Ostatecznie zapada decyzja – wypływamy.

 

Całkiem sprawnie wracamy na głębokość 180 metrów. Niestety na tej głębokości pojazd zaplątuje się w opustówki, poręczówki itp. Dodatkowo w tym miejscu znajduje się sporo kabli od czujników badających parametry wody. Stanowią one dla ROV, podobnie jak dla nurka, niebezpieczeństwo. Jedyna różnica polega na tym, że podwodny pojazd samotnie czeka, bez obaw o ilości mieszanek oddechowych.

 

Na szczęście jest to głębokość dostępna dla nurków. Nie pozostało nam nic innego, jak zdalnie wyłączyć pojazd. Miał czekać na wydobycie…

 

Krzysztof Starnawski zapewniał, że nastąpi to bardzo szybko. Wydobycie było planowane po dwóch dniach, ale Czesi nie mogli w tamtym terminie, potem były duże opady deszczu, potem manewry GOPR, potem choroba, potem…, potem…., na koniec października wyjazd Krzysztofa do Meksyku. Mailem dostałem informację, że ROV może być wydobyty w marcu 2017.

 

Niemy świadek tak doniosłego wydarzenia wciąż spoczywa w Hranickiej Propasti na głębokości 180 metrów czekając na śmiałka, który podejmie się jego wydobycia.

 

Bez wątpienia Krzysztof Starnawski ma na swoim koncie wiele doniosłych osiągnięć związanych z eksploracjami zalanych jaskiń. Większość z nich dokonał samodzielnie lub z niewielką pomocą. Jednak warto pamiętać, że rekordowe odkrycie, jakiego dokonano w czeskiej jaskini, to praca szeregu ludzi, którzy na przestrzeni wielu lat poświęcali swój czas oraz sprzęt na pomoc w eksploracji tego miejsca. Niestety przy okazji nominacji w kończącym się właśnie plebiscycie National Geographic Adventures of the Year zabrakło rzetelnych informacji na ten temat.


 

Flaga brytyjska

This article is available also in english.

Interview with Bartłomiej Grynda, the founder and creator of ROV GRALmarine.


 

 

Serdecznie dziękuję za rozmowę. Jednocześnie życzę wielu kolejnych sukcesów na imponujących głębokościach!

W materiale wykorzystano zdjęcia autorstwa Konrada Gryndy.

Więcej o ROV GRALmarine przeczytacie w artykule ROV – bohater w eksploracjach głębokich jaskiń.

2 komentarze

  1. Gratulije…Bardzo ciekawy artykul…Zycze duzo optymizmu w marcu 2017..To juz wkrotce…
    Pozdrawiam…J

  2. Bartłomiej Grynda

    OŚWIADCZENIE
    W zawiązku z wielokrotnym obrażaniem mnie przez Krzysztofa Starnawskiego w komentarzach i postach na jego stronie na facebooku, znikaniem i pojawianiem się postów oraz blokowaniem osób wypowiadających się nieprzychylnie do jego opinii (m.in. Patrycja Gizicka), manipulowaniem faktami i mataczeniem w tej sprawie, pragnę przedstawić dokładnie całą sytuację zaistniałą przed i w trakcie rekordowego zanurzenia ROV w Hranickiej Propasti oraz powody, dlaczego moja współpraca z Krzysztofem Starnawskim została definitywnie zerwana.
    Nie wypowiadałem się publicznie do tej pory, ale wobec wpisów Krzysztofa, uważam, że nadszedł czas na publiczne odkrycie kulisów sytuacji.
    Wspierałem Krzysztofa od lat w jego nurkowaniach, przyjeżdżał do mnie ze swoimi konstrukcjami, wielokrotnie godzinami ja i moi pracownicy tworzyliśmy i dla niego specjalne rozwiązania, przerabialiśmy już istniejące, a także wyposażałem go w zestawy oświetlenia (wszystko nieodpłatnie).
    Na zaproszenie Krzysztofa dołączyłem do projektu Hranickiej, co zaowocowało osiągnięciem rekordowej głębokości 404 metrów (najgłębsza zalana jaskinia na świecie).
    ROV GRALmarine dotarł na 404 metry 27 września 2016 roku, ale na prośbę Krzysztofa nikt nie był o rekordzie informowany. Wtedy dopiero okazało się, że Krzysztof związany jest bardzo restrykcyjną umową grantu z National Geographic, dającą im wyłączne prawo do pierwszej publikacji (w związku z nieznanymi mi bliżej problemami, NG poinformowało o rekordzie dopiero kilka dni później.)
    30 września 2016 roku (trzy dni po rekordzie) otrzymałem od Krzysztofa mail z prośbą o pilne podpisanie i odesłanie.
    Załącznikiem była umowa członka ekspedycji, w języku angielskim (którym nie władam w stopniu wystarczającym do czytania oficjalnych pism), będącą skanem strony nr 10 umowy grantu. Odmówiłem natychmiastowego podpisania i przekazałem dokument do zaopiniowania prawnikowi. Okazało się, że są to bardzo restrykcyjne zapisy. Jednym z punktów było oświadczenie, że zapoznałem się z całą treścią umowy grantu nr GEFNE 100-13. Poprosiłem o jej przesłanie, ale Krzysztof odmówił udostępnienia mi całości. Oczywistym był wobec tego mój brak zgody na podpisanie takiego dokumentu. Kolejne zapisy dotyczyły zrzeczenia się praw do jakichkolwiek zdjęć i publikacji dotyczących rekordu oraz przekazanie całego zgromadzonego materiału na rzecz lidera projektu (Krzysztofa Starnawskiego), a jakichkolwiek wywiadów i innych wypowiedzi mógłbym udzielać wyłącznie za jego pisemną zgodą.
    Aby jakoś rozwiązać zaistniałą sytuację poprosiłem prawnika o stworzenie licencji niewyłącznej na korzystanie z autorskich praw majątkowych do nagrania video zarejestrowanego przez urządzenia rejestrujące obraz z ROV GRALmarine, w treści której było udzielenie licencji na korzystanie z materiału z zastrzeżeniem, że nie można usunąć logo GRALmarine z materiału (za ewentualne naruszenie kara finansowa 40 000 zł) oraz zobowiązanie do wyciągnięcia ROV z jaskini. Krzysztof odmówił jej podpisania.
    Wcześniejsza, ustna umowa, między nami (zaproponowana zresztą przez samego Krzysztofa), stanowiła, że pojazd, jeżeli się zaklinuje poniżej 220 metrów – będzie uznany za stracony, jeżeli powyżej – Krzysztof wyciągnie go w październiku, przed wyjazdem do Meksyku. Obietnice gotowości do nurkowania były wielokrotne publicznie powtarzane przez Krzysztofa w mediach, ale w jego rozmowach bezpośrednich z Czechami przesuwane na kolejne miesiące. Nie czekając na kolejne zwodzenie, Czesi zaproponowali akcję wyciągnięcia ROV GRALmarine przy użyciu ROV czeskiej policji, zakończoną sukcesem 10 lipca 2017.

    Pragnę dodać, że ROV GRALmarine wykonany został wyłącznie ze środków własnych moich i firmy GRALmarine, Krzysztof Starnawski nie wspominał o podziale grantu ani o żadnym zwrocie kosztów.

    Moja współpraca z Krzysztofem Starnawskim została definitywnie zakończona, a wobec jego dalszych prób publicznej dyskredytacji i obrażania mnie, zostaną wyciągnięte kroki prawne.
    Z poważaniem,
    Bartłomiej Grynda

Masz coś do powiedzenia? Napisz komentarz!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone gwiazdką *

*

Nurkowości

Włosi wstrząśnięci wypadkiem nurkowym instruktora i 13-letniej dziewczynki
Dive Demo Days Hańcza 2017 – podsumowanie
Ujawniono wyniki autopsji Roba Stewarta
Krzysztof Starnawski wraca do Matka Vrelo
Wypadek nurkowy Polaka na Attersee
Jaskinia Molnar Janos czasowo zamknięta
Zapraszamy na Dive Demo Days nad Hańczę!
Polscy nurkowie na tropie tajemnic Inków
Malta: odkryto wrak bombowca z okresu II Wojny Światowej
Vis: Nurkowie wydobyli szczątki z wraku bombowca B24

Na wesoło

Czy prezydent Andrzej Duda da NURA?

Jaka to roślina?

Chara aspera (Ramienica szorstka)

Co to za zwierzę?

Minog morski (Petromyzon marinus)

Nurkowości

Strefa sympatyka

Zaloguj się

Nurkowy Newsletter

Nurkowanie to Twoja pasja?
Chcesz poznawać tajemnice podwodnego świata?
Wstąp do grona sympatyków Jolly Diver już teraz.
Wystarczy tylko jedno kliknięcie!

Google Plus

Scroll To Top