Zginął Łukasz K

Z ogromnym smutkiem informuję o śmierci naszego przyjaciela Łukasza.

 

Poniżej oświadczenie organizatorów oraz uczestników o wypadku nurkowym i okolicznościach zdarzenia.

Wyprawa rozpoczęła się 13 maja. Wieczorem w składzie 12 osób zebraliśmy się na pokładzie łodzi Nitrox i wypłynęliśmy w kierunku wyspy Bornholm. Po zatankowaniu paliwa w porcie Nexo na wyspie Bornholm, wypłynęliśmy około godziny 12.00 na pierwsze nurkowanie którego celem był wrak XIX wiecznego Parowca „Protektor”.

 

Wrak spoczywa na głębokości 42 metrów.  Średnia głębokość nurkowania to około 38 metrów.

Było to pierwsze nurkowanie na tej wyprawie i gazy każdy uczestnik nabił przed wyjazdem we własnym zakresie.

 

Plan nurkowania przekazany organizatorom zakładał czas denny 45′ i łączny czas nurkowania 95′.

 

Warunki nurkowe:

widoczność w toni dochodząca do 15m.  Na wraku spadała do 5-6 m.

Jest to wrak drewnianego parowca o długości 30 metrów. Obiekt prosty w nawigacji, ale w środkowej części z ładowni do dziobu zalegała zerwana sieć rybacka.

 

Jako ostatni z nurkowania wychodzi Piotr, partner Łukasza i informuje nas, że Łukasz zdecydował się zostać dłużej ponad planowany maksymalny czas 45′ i nie zdecydował się wyjść z Partnerem. Piotr pokazał Łukaszowi, że ma problem z termiką, i że chce się wynurzyć w 38 minucie nurkowania. Łukasz odpowiedział, że zostaje do 70′.

 

Łukasz miał zapas gazów pozwalający na wykonanie nurkowania o łącznym czasie do 2,5 godziny i takiego rodzaju nurkowania wcześniej były przez niego  regularnie wykonywane.

 

Po 2 godzinach od zanurzenia podpłynęliśmy do liny opustowej w celu sprawdzenia czy Łukasz jest w trakcie przystanku dekompresyjnego na głębokości 6 metrów. Brak bąbli na powierzchni wody budzi nasz niepokój. Marek Cacaj bez sprzętu wskakuje do wody w celu sprawdzenia czy Łukasz znajduje się na głębokości przystanku dekompresyjnego, ale nie odnajduje ani Łukasza ani śladów wydychanych bąbli. W tym samym czasie rozpoczynamy poszukiwania powierzchniowe aby sprawdzić czy Łukasz nie wykonuje dekompresji w toni przy własnej boi dekompresyjnej.

 

Jednocześnie jego partner Piotr, ponieważ wyszedł ostatni z wody i wciąż jest ubrany w suchy skafander, jak najszybciej zakłada pozostały sprzęt aby zanurzyć się przy linie opustowej w celu lokalizacji bąbli gazu i sprawdzenia czy Łukasz nie znajduje na głębszych przystankach dekompresyjnych. Kolejna para ubiera sprzęt nurkowy i przygotowuje się do wejścia do wody.

 

W trakcie zanurzania Łukasz zostaje odnaleziony w odległości kilku metrów od liny opustowej. Łukasz jest nieprzytomny i nie ma automatu oddechowego w ustach. Był odwrócony głową w dół i zahaczony prawym zaworem twinsetu o sieć rybacką. Jego skafander i worek wypornościowy są mocno napompowane. W sieci leżała również zerwana ze złącza E/O cord głowica jego latarki. Butle z gazami dekompresyjnymi były zdeponowane obok liny opustowej.

 

Pomimo opróżnienia napompowanego worka wypornościowego Łukasza, Piotr nie był w stanie obrócić go głową do góry aby opróżnić gaz z suchego skafandra. Próbował przetransportować go do liny opustowej aby z jej pomocą jeszcze raz spróbować obrócić Łukasza. Jednak ilość gazu w suchym skafandrze była zbyt duża i wyciągała obu do góry. Piotr w związku z tym wypuścił Łukasza z dodatnią pływalnością do góry, a sam odbył przystanki dekompresyjny.

 

Łukasz wynurzył się kilka metrów od boi opustowej, przy której czekał Marek Cacaj, który natychmiast  przetransportował Łukasza na pokład. Tam rozpoczęta została akcja reanimacyjna i wezwane zostały służby SAR.

 

Po przejęciu Łukasza na pokład SARu kierujemy się do portu Nexo. Na miejscu jesteśmy oficjalnie informowani przez Duńską policję o śmierci Łukasza. Policja zabezpiecza sprzęt nurkowy. W twinsecie 2x18l, znajduje się jeszcze 70 bar powietrza. Przeglądając zapis z komputera widzimy, że od około 50 minuty nurkowania nie ma żadnej zmiany głębokości. Policja dokonuje przesłuchania członków załogi i kilku nurków w charakterze świadków wydarzenia. Następnie telefonicznie informujemy rodzinę Łukasza o tragicznym wydarzeniu.

 

Jednogłośnie decydujemy się na zakończenie wyprawy nurkowej i powrót do Polski. W drodze powrotnej wykonujemy jeszcze jedno nurkowanie w celu wyciągnięcia pozostawionego na wraku sprzętu Łukasza.

 

Dzisiaj, piątek 16.05, jesteśmy w porcie w Darłowie. Zostaliśmy przesłuchani przez polską policję i Urząd Morski. Zostaliśmy także poinformowani, iż z Warszawy jedzie grupa ekspertów, która także chce nas przesłuchać w charakterze świadków wydarzenia.

 

Śmiertelny wypadek nurkowy jest dla każdego z nas olbrzymim stresem i obciążeniem psychicznym. Chcieliśmy podać tylko czyste fakty wydarzenia bez jakichkolwiek spekulacji i wniosków. Nie chcemy opisywać wypadku na żadnym forum aby uniknąć niepotrzebnych dyskusji.

 

Łukasz był wyjątkową osobą, zawsze uśmiechnięty, koleżeński i na pewno był bardzo dobrym nurkiem. Jego pasja do nurkowania wrakowego przyciągała i zachęcała innych ludzi do tej formy nurkowania.

 

Z wielkim żalem i smutkiem w sercach składamy kondolencje rodzinie Łukasza.

 

Łukasz Piórewicz, Marek Cacaj i członkowie wyprawy.

Podobne posty