Życie na łodzi podwodnej w czasach wojny

Życie na łodzi podwodnej w czasach wojny

Łódź podwodna

Łódź podwodna

Z pewnością wielu z Nas miało okazję zanurkować na jakiejkolwiek łodzi podwodnej, chociażby na popularnej Malutkiej na Zatoce Gdańskiej. Zastanawialiście się kiedyś jak żyły załogi takich jednostek?

 

Budowa łodzi podwodnej przez dziesięciolecia była marzeniem wielu wynalazców. jednak dopiero II połowa XIX wieku przyniosła wynalazki, które umożliwiły zbudowanie przydatnego realnie okrętu podwodnego. Aż do chwili wybuchu I Wojny Światowej łódź podwodna była mało cenionym środkiem walki morskiej.

 

Od chwili pojawienia się łodzi podwodnych na morzach marynarze pływający na tych jednostkach stanowili pewnego rodzaju elitę marynarki wojennej. Wyróżniał ich wysoki poziom wyszkolenia oraz lepsze przygotowanie techniczne.

 

Zachętą do służby na okręcie podwodnym było wynagrodzenie, na które prócz tradycyjnie wyższego żołdu składał się również dodatek „za podwodność”. Również inne dodatki: pokładowe i wyżywieniowe były dwukrotnie wyższe niż w przypadku załóg na okrętach nawodnych. Dodatkowym bonusem w okresie wojny były paczki żywnościowe oraz specjalne możliwości wypoczynku. Wszystkie ekstra gratyfikacje miały nie tylko kształtować morale załóg, ale stanowiły też swego rodzaju rekompensatę za straszliwe warunki życia panujące na pokładzie okrętu.


 

Łódź podwodna

Warunki na łodzi podwodnej
Kadr z filmu „Das Boot”

Okręty podwodne, zwłaszcza te niemieckie były konstruowane w ten sposób, że najpierw umieszczano w nich wszystkie urządzenia konieczne do żeglugi i walki z wrogiem, a dopiero potem szukano miejsca dla załogi. Skutkiem tego na małych jednostkach np. U-Bootach typu II miejsc do spania wystarczało jedynie dla 2/3 załogi. Nie lepiej wyglądała sytuacja marynarzy na większych łodziach podwodnych, gdzie część załogi musiała spać w hamakach. Było i tak, że hamaki były wykorzystywane do przechowywania żywności, głównie bochenków chleba.


 

Łódź podwodna – wyżywienie

 

Łódź podwodna -wyżywienie

Załoga musiała nie tylko rozpakować zawartość skrzynek, ale także rozłożyć ją po zakamarkach okrętu.
Zdjęcie z książki Lawrence’a Patersona

Niestety projektanci ówczesnych łodzi podwodnych w ogóle nie pomyśleli o podniebieniach marynarzy. Zarówno warunki i przestrzeń do przechowywania prowiantu a także miejsce przygotowania posiłków uznane zostały za nieistotne. Co zmuszało załogi do wielkiej improwizacji w tym zakresie. Co prawda konstruktorzy zarezerwowali miejsce na magazynki żywnościowe jednak były one zdecydowanie niewystarczające.

 

Resztę prowiantu upychano dosłownie gdzie się tylko dało wykorzystując każdy centymetr powierzchni. Dla uzmyslowienia skali problemu dodam, że oceaniczne U-booty typu IXC wyruszające na trzymiesięczny patrol bojowy zabierały na pokład aż 12,5 tony jedzenia i picia. Dlatego też nikogo nie dziwił widok kiełbas, wędzonych szynek zwisających pod sufitem centrali lub umieszczonych między wyrzutniami torpedowymi czy konserw ustawionych w toalecie. Świeże mięso, jarzyny i owoce oraz śmietana przechowywane były w lodówce i umieszczonej pod nią spiżarni.

 

Wilgoć panująca we wnętrzu łodzi przyczyniała się do natychmiastowego pokrywania pleśnią każdej żywności nie znajdującej się w puszce lub butelce. Największy problem stanowił chleb, który wybitnie pleśniał. Zaledwie po paru tygodniach wyglądem przypominał białego, puchatego królika. Jednak podwodna załoga nie mogła wybrzydzać i zmuszona była go jeść.

 

Sporym problemem było gotowanie na łodzi podwodnej, sprowadzało się ono do podgrzania gotowych potraw z konserw. Mikroskopijny kambuz (okrętowa kuchnia) mieścił jedynie dwupalnikową kuchnię elektryczną, która była używana jedynie w czasie pływania nawodnego. Dlatego też ciepła strawa była dostępna właściwie tylko w nocy.

 

Pomimo wielu niedogodności panujących na okrętach podwodnych, załoga tych jednostek nie mogła narzekać na wyżywienie. Zbilansowanie żywienie kadry stanowiło priorytet. Na pierwszy posiłek – śniadanie podawano zwykle kakao lub czekoladę, słodkie suchary z masłem, dżemem, miodem lub jajkami, zupę mleczną z chrupkami.

 


 

Oto przykładowe menu posiłków serwowanych w trakcie sześciotygodniowego rejsu na U-518:

 

Dzień 1:

Obiad: zupa, gotowane ziemniaki, wątróbka, świeże owoce.

Kolacja: kaszanka, wędliny, chleb, masło, kawa.

Dzień 7:

Obiad: smażona kiełbasa, ziemniaki, sos, kapusta, świeże owoce.

Kolacja: sałatka śledziowa, gotowany Jagdwurst (kiełbasa wieprzowo-wołowa), chleb, masło, kawa.

Dzień 14:

Obiad: zupa, szpinak z jajkami ziemniaki, sałatka z owoców konserwowych.

Kolacja: szynka, rzodkiewki, chleb, masło, puszkowany sok z owoców dzikiej róży.

Dzień 21:

Obiad: zupa, gotowana szynka z makaronem, sos, budyń z sokiem.

Kolacja: rosół z makaronem, wędlina, chleb, masło, puszkowany sok jabłkowy.

Dzień 28:

Obiad: sałatka ziemniaczana, jajecznica, kompot z puszkowanych owoców.

Kolacja: makaron z szynką, sos pomidorowy, puszkowany sok z owoców dzikiej róży.

Dzień 35:

Obiad: zupa, mięso z cebulą, ziemniaki, sos, warzywa, budyń z sokiem.

Kolacja: szynka, jajka na twardo, chleb, masło, kakao.

Dzień 42:

Obiad: gulasz fasolowy z wołowiną i wieprzowiną.

Kolacja: „bigos na winie” (czyli: co się kukowi jeszcze pod rękę nawinie podczas ostatniego dnia rejsu).

 

Faktem jest, że na początku rejsu patrolowego marynarze nie mogli narzekać na jedzenie. Póki łódź podwodna pełna była jedzenia posiłki były solidne i urozmaicone. Jednak wraz z upływem czasu spędzonego w morzu dania były coraz bardziej monotonne aż w końcu ograniczały się jedynie do puszek.

 

W rejsy nie zabierano alkoholu, poza najwyżej jedną butelką piwa na marynarza. Mocniejszym trunkiem dysponował jedynie dowódca okrętu, była to przeważnie butelka koniaku.

 

Czytaj dalej: Z higieną na bakier

Jeden komentarz. Odpowiedz coś!

Masz coś do powiedzenia? Napisz komentarz!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone gwiazdką *

*

Nurkowości

Polak zginął podczas nurkowania w walijskim kamieniołomie
Nieudana próba pobicia rekordu świata kobiet
Egipcjanin Saddam Killany planuje spędzić pod wodą 150 godzin!
Na Gardzie trwają poszukiwania polskiego nurka
60 antycznych wraków odnaleziono w Morzu Czarnym
U wybrzeża Belgii odnaleziono U-Boota z okresu I Wojny Światowej
Włoch Luca Pedrali zanurkował na 264 metry
249 metrów – nowy rekord Polski służb mundurowych
The Shape of Water – wyjątkowa baśń Guillermo del Toro
Freediver Andrea Zuccari wykonał zanurzenie na 185 metrów!

Na wesoło

Oberwać z płetwy

Jaka to roślina?

Baldellia ranunculoides (Żabienica jaskrowata)

Co to za zwierzę?

Plataks okrągłopłetwy (Platax orbicularis)

Nurkowości

Strefa sympatyka

Zaloguj się

Nurkowy Newsletter

Nurkowanie to Twoja pasja?
Chcesz poznawać tajemnice podwodnego świata?
Wstąp do grona sympatyków Jolly Diver już teraz.
Wystarczy tylko jedno kliknięcie!

Google Plus

Scroll To Top